Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Sponsorzy działają z ukrycia

Dwie tony żywności wydaje każdego tygodnia grupa charytatywna przy bialskiej parafii św. Anny. Darczyńców nie brakuje, choć w obawie przed fiskusem nie chcą podawać nazw swoich firm. Mówią, że prawo nie sprzyja głodnym, bo najbezpieczniej nadwyżkę żywności wyrzucić.
Kazimierz Jankowski, kierownik grupy charytatywnej, nie ukrywa problemu. - Około 140 osób z naszej parafii przychodzi po darmowy chleb. Raz w tygodniu dajemy najuboższym mleko w proszku, kasze, makarony, serki twarde i topione, ryż, śledzie, olej, masło i cukier. Nasi darczyńcy - piekarnie, hurtownie i sklepy - chcą zostać jednak anonimowi. Ich właściciele boją się, że mogą podzielić los słynnego już piekarza z Legnicy, który zbankrutował, bo za darowane bezrobotnym pieczywo musiał zapłacić gigantyczne podatki. Doktor Riad Haidar, przewodniczący Komisji Społecznej Rady Miasta nie ukrywa, że oburza go istniejące prawo, które nie zwalnia z podatku dochodowego i VAT ofiarodawców chleba i innych produktów dla ubogich. - Mimo obietnic przed wyborami, politycy nie śpieszą się ze zmianą prawa. Głodni żebrzą o złotówkę, aby kupić chleb. Tymczasem nadmiar pieczywa jest często wyrzucany na śmietnik. Do czego to prowadzi? - ubolewa Haidar. Ks. kanonik Zbigniew Bieńkowski, proboszcz parafii św. Anny dodaje, że istotna jest też pomoc Unii Europejskiej. Za pośrednictwem Caritasu parafia otrzymuje dary w opakowaniach oznaczonych symbolami UE. Jest tam m.in. cukier, olej i tłuszcz. - Niestety, ludzie niezaradni i biedni krępują się poprosić o pomoc - mówi ks. Bieńkowski. I po chwili kieruje do stolika z wykazami obdarowanych ponad 80-letnią kobietę. Stała z boku i krępowała się podchodzić po dary. - Bardzo dziękuję parafii i księdzu za pomoc. Wstydzę się. Nie chcę, aby ludzie widzieli, jak odbieram dary - mówi nam staruszka, która przyszła do kościoła o zmierzchu. Ale jest także druga strona medalu. Sporo darmowej żywności trafia do rodzin patologicznych, z problemem alkoholowym, błękitnych ptaków. Wielu z nich jest przekonanych, że pomoc im się należy i koniec. Żadnej wdzięczności. Pytany o wdzięczność obdarowanych ksiądz kanonik nie ukrywa, że przydałaby się pomoc choćby przy uprzątnięciu z liści placu parafialnego. Systematycznie pomaga zaledwie osiem osób. Mało, mogliby pomóc także inni.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama