Reklama
Kasia i Tomek wyznali, że mają HIV-a
Kasia i Tomek, młode małżeństwo zakażone wirusem HIV wystąpiło dziś przed lubelską publicznością w Centrum Kongresowym Akademii Rolniczej.
- 12.12.2006 16:04
Kasia: Brałam narkotyki. Zaraziłam się w wieku 20 lat. Potem spotykałam się z chłopakami nie zakażonymi. Kiedy przyznawałam się do zakażenia, odpowiadali: fajna jesteś, ale mam inne plany na życie.
Tomek: Także brałem narkotyki, miałem też ryzykowne kontakty seksualne. Zanim poznałem Kasię, spotykałem się ze zdrowymi dziewczynami. Nie przeszkadzało im, że jestem seropozytywny. Kobiety są bardziej wyrozumiałe od mężczyzn.
Kasia: Kiedy się poznaliśmy, byliśmy już zarażeni. Kiedy się związaliśmy, nasze życie nabrało radości i celu. Wspieraliśmy się, zaczęliśmy się powoli ujawniać. Powiedziałam znajomym ze studiów. To był dla nich szok, bo wyglądam na normalną, zdrową dziewczynę. Rodzicom nie było łatwo pogodzić się z myślą, że ich kochana córka jest zakażona.
Tomek: Nasze życie jest o wiele trudniejsze niż zdrowych. Pracuję dorywczo. W ostatniej pracy miałem nocki. Nie wytrzymałem fizycznie. Chudłem, praca była dla mnie za ciężka.
Kasia: Mamy po 30 lat, ale jesteśmy schorowani. Łykamy codziennie garść leków obniżających poziom wirusa we krwi, przeciw wymiotnych, przeciwbiegunkowych. Często łapiemy infekcje. Jesteśmy bardziej narażeni na choroby. Ja przeszłam raka płuc, mąż gruźlicę.
Tomek: Lekarze z Lublina odmówili Kasi leczenia nowotworu, kiedy dowiedzieli się, że ma HIV. To była decyzja samej pani ordynator. Na chemioterapię musiała jeździć do Warszawy.
Kasia: Lekarze się boją. Są niedouczeni. A przecież w Warszawie leżałam na zwykłym oddziale onkologicznym, razem z innymi. Nie w żadnej separatce dla zakażonych.
Tomek: Gdyby było inaczej, nie występowalibyśmy teraz anonimowo i za kurtyną. Strach przed napiętnowaniem jest duży.
Kasia: Boimy się ze względu na małą córeczkę. Urodziła się zdrowa. Jest cudowna, wesoła. Nasi rodzice przypominają, abyśmy uważali, żeby jej nie zarazić. Ale przez wspólne mieszkanie, używanie toalety, ręczników, sztućców nie można się zarazić. Przypominamy im o tym.
Kasia i Tomek: Chcemy nasze dziecko wychować inaczej niż nas wychowywano. Chcemy z nią rozmawiać, mieć dla niej czas. Chcemy ją uchronić przed narkotykami i zakażeniem.
Reklama
Komentarze