Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Lodowisko z poślizgiem

Prawie 3 tysiące osób skorzystało w miniony weekend z odkrytego lodowiska na zamojskim rynku. Tymczasem w Lublinie podobna ślizgawka ciągle nie może ruszyć.
Sztuczne lodowisko za ponad 700 tys. zł miasto kupiło rok temu. Ślizgawka została rozłożona na placu Litewskim. Ale od stycznia do marca skorzystało z niej zaledwie ok. 7 tys. osób. Władze Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji zdecydowały więc o przeniesieniu lodowiska na parking jednego z hipermarketów. Wybór padł na Leclerc przy ul. Turystycznej. Ślizgawka miała ruszyć jeszcze w listopadzie. Ale jej otwarcie było ciągle przekładane. Z powodu wysokich temperatur do tej pory nie udało się przygotować tafli lodu. Problemów nie mieli z tym za to w Zamościu. Gdzie lodowisko rozłożone na staromiejskim rynku działa od zeszłego weekendu. - Przy temperaturach w okolicach dziesięciu stopni Celsjusza musieliśmy użyć więcej środków chemicznych i energii. Po tygodniu mrożenia tafla była gotowa - tłumaczy Tadeusz Lizut, dyrektor zamojskiego OSiR. - Zamojski ośrodek ma trochę inne urządzenia do przygotowywania lodowiska. Dlatego mogli zrobić taflę przy nieco wyższych temperaturach. U nas to nie jest takie proste - odpowiada Mariusz Szmit, dyrektor lubelskiego MOSiR. - Ale jesteśmy w stałym kontakcie z kolegami z Zamościa. I robimy wszystko, żeby nasza ślizgawka ruszyła jak najszybciej. Chcielibyśmy, żeby pierwsi łyżwiarze wjechali na nią w najbliższy czwartek. - Jazda na świeżym powietrzu to zupełnie coś innego niż na hali - mówi Ilona, licealistka z Lublina, którą spotkaliśmy na lodowisku na Globusie. - Mogliby wreszcie uruchomić tę ślizgawkę. Chętnych do jazdy byłoby na pewno sporo - dodaje Bartek, jej chłopak. Potwierdza to frekwencja w Zamościu. - Nasza ślizgawka jest oblegana - mówi Lizut. - Tylko w ten weekend skorzystało z niej prawie 3 tysiące osób. A w okolicach świąt i sylwestra spodziewamy się jeszcze więcej chętnych.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama