W bialskiej koalicji miejskiej skończył się miesiąc miodowy. Radni PO nie zgadzają się na podwyżkę podatków od nieruchomości.
Marek Pietrzela
27.12.2006 17:32
To wbrew planom prezydenta Andrzeja Czapskiego, który podnosząc stawki średnio o 2–3 procent chce zdobyć pieniądze na budowanie uliczek osiedlowych. Projekt zdjęty z porządku ostatniej sesji wraca dzisiaj.
Bogusław Broniewicz (PO), przewodniczący bialskiej Rady Miasta, nie ukrywa niechęci do pomysłu. Sam jest przedsiębiorcą płacącym spore należności podatkowe. – W programowym porozumieniu koalicyjnym z prezydenckim ugrupowaniem Akcja Samorządowa określiliśmy, że podatki nie powinny rosnąć. Daliśmy sygnał do przedsiębiorców, że warto inwestować w Białej Podlaskiej, a nasze miasto jest przyjazne.
Tymczasem prezydent Czapski wyliczył, że dzięki podwyższeniu podatków może zbudować dodatkowo 3 km ulic. Forsuje projekt, choć nie ma pełnej zgody na podwyżki. – Obciążenia nieruchomości są u nas o 40 procent niższe od maksymalnych. Średnio na mieszkańca przypada zaledwie około 7 zł podatku. A argumentowanie, że podatki lokalne mogą odstraszać inwestorów jest chybione. Ważniejszy dla przedsiębiorców jest zbyt na produkty i rynek pracy. Pierwszy rok samorządu jest najlepszy do podwyższania podatków. Zależy mi na rozwoju miasta. W tej sytuacji nie możemy ulegać populizmowi. Jeśli nie dostanę wpływów podatkowych, będę musiał zaciągać wyższe kredyty
Marian Burda, radny opozycyjnego ugrupowania Nasze Miasto też nie zgadza się z prezydentem. Uważa, że proponowany wzrost stawek jest nadmierny. Bulwersuje go też propozycja dużej podwyżki podatku rolnego (z 139,40 zł na 177,60 zł od hektara). Burda prognozuje, że nie dojdzie do porozumienia w sprawie podwyżek i stawki pozostaną na ubiegłorocznym poziomie.
Komentarze