Reklama
Zdrowa przesiadka
Sztafetowy system pogotowia niepokoi mieszkańców Podlasia
- 01.01.2007 17:46
Pacjent na noszach w szczerym polu jest przenoszony z karetki pogotowia do innego ambulansu. Tak dzieje się pod Zalesiem i pod Łomazami. Chorzy i ich bliscy są zdumieni. Pogotowie uspokaja: przesiadki nie grożą ludzkiemu zdrowiu
- Rozmawiałem ze świadkami takiego transportowania chorych z przesiadką. 16 grudnia pani Janina z Rossosza widziała jak z karetki jadącej z Wisznic przekładano pacjenta do ambulansu przyjeżdżającego z Białej Podlaskiej. Działo się to na ulicy a chory był rozebrany. Z relacji chorych wynika, że jest to stała praktyka. Czemu i komu ma to służyć? Takie przekładanie chorych świadczy o tym, że dobro pacjenta nie jest najważniejsze - uważa radny Romuald Kulawiec (PSL), który na ten temat wypowiadał się na piątkowej sesji Rady Powiatu bialskiego.
Podobnie zbulwersowany jest takimi praktykami inny radny Antoni Sacharuk. On z kolei wie, że przenoszenie chorych zdarza się w Zalesiu. - Chory to nie rzecz! Powinien być lepiej traktowany! - podnosi głos.
Eugeniusz Sucharzewski, sołtys wsi Bielany opowiada: - Ze zdumieniem obserwowałem na przystanku Cegielnia obok Łomaz dziwną sytuację, która trwała moment. Jedna karetka przywiozła chorego i natychmiast odebrała go druga. Przekazywanie człowieka na powietrzu trwało może ze dwie minuty - wspomina.
- Tego typu opinie są krzywdzące dla pracowników pogotowia. System organizacji stacji jest zatwierdzony przez wojewodę. Zezwala on na istnienie pojedynczych zespołów pogotowia w kilku miejscowościach - wyjaśnia lek. med. Dariusz Kacik, zastępca dyrektora bialskiej Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego. - Istotne jest zapewnienie pomocy medycznej w każdym miejscu. W naszych filiach jest zespół i ambulans. Karetka może podwieźć chorego do granic swego zasięgu i przekazać go do naszego ambulansu. Później musi natychmiast wrócić i być na wezwanie chorych w swoim rejonie. Nie przenosimy z karetki do karetki jedynie chorych z ciężkimi urazami i w stanach zagrażających życiu. Wtedy nasz bialski zespół jedzie do miejsca gdzie nie chwilowo nie ma karetki, aby zastępować załogę - wyjaśnia zasady działania systemu dyrektor.
Reklama













Komentarze