Reklama
Ludzie nadal boją się nocnych pożarów
Bracia: 23-letni Grzegorz i 15-letni Karol Ł. podejrzewani są o podpalenie w środę w nocy dwóch budynków.
- 02.02.2007 17:17
Pierwszy z nich prawdopodobnie był sprawcą 10 innych pożarów, które wybuchły w gminach Tuczna i Sławatycze.
Po środowych pożarach w domu rodziny Ł. z Rozbitówki (gm. Tuczna pod Białą Podlaską) zjawili się policjanci. Zabrali do radiowozów ojca, dwie córki i dwóch synów i odwieźli na komendę. Cała piątka jeszcze wczoraj przebywała w policyjnej izbie zatrzymań. Podinspektor Jerzy Ignatowicz, oficer prasowy bialskiej Komendy Miejskiej Policji powiedział nam, że w piątek, z udziałem zatrzymanych, przeprowadzono wizję lokalną.
Policja z Wisznic i z Białej Podlaskiej podejrzewa o podpalenie w środę dwóch budynków Grzegorza Ł. i jego brata, 15-letniego Karola.
- Ponadto ustaliliśmy, że Grzegorz Ł. od marca 2006 do 6 grudnia 2006 r. w gminach Tuczna i Sławatycze podpalił inne budynki i sterty słomy. Jest podejrzewany w sumie o 10 przestępstw - mówi podinspektor Ignatowicz. Dodaje, że nie ma jeszcze decyzji prokuratora w sprawie domniemanego sprawcy pożarów, ale w grę mogą wchodzić badania psychiatryczne.
Zatrzymanych przez policję synów broni matka, Halina Ł. - Grześ w szóstym roku życia przeszedł obustronne porażenie opon mózgowych. Często boli go głowa. Tak też było w środę wieczorem. Dałam mu tabletki na sen. Poszedł spać. Karol też położył się wcześnie - zapewnia. - W czwartek rano przyjechali policjanci i zabrali ojca z czworgiem dzieci. Ja nie wierzę, że synowie podpalili cokolwiek. Oni spali!
Grzegorz Ł., jako podejrzewany o serię podpaleń, także wcześniej był zatrzymywany przez policję. Wrócił na wolność, bo zabrakło ostatecznych dowodów.
W kilku wsiach obu gmin mieszkańcy nie dowierzają nieoficjalnym wieściom o schwytaniu podejrzanych o podpalenia. Stefan Radkiewicz, sekretarz gminnej OSP w Tucznej ma jednak nadzieję, że może wreszcie odpoczną jego strażacy, jeżdżący od pożaru do pożaru. - Daj Boże, aby więcej nie było nerwówki - marzy.
Krystyna Szołucha, sekretarz gminy Sławatycze dodaje, że ludzie we wsiach nadal boją się podpalacza. Nie śpią nocami. Kiedy tylko pies zaszczeka, wyskakują z domu. Psychoza trwa...
Reklama













Komentarze