Żebracy to prawdziwa plaga - skarżą się mieszkańcy Białej Podlaskiej. Koczują na deptakach i przy kościołach. Krążą po klatkach schodowych w blokach.
27.03.2007 18:17
- Trzy cudzoziemki na zmianę żebrzą przy kościołach. Wymuszają na wiernych ofiary głośnym lamentem. Nie pomaga żadne uciszanie. A kiedy ludzie mijają je obojętnie, zachęcają trzymane przy sobie dzieci do płaczu i krzyku - opowiada Maria Kubik, która sprząta przy jednym z bialskich kościołów. - W dodatku zaśmiecają okolicę. To oburzające.
Wtóruje jej pan Zbigniew wychodzący z kościoła: - Przeszkadzają w skupieniu i modlitwie. Żebranina to istna plaga. W XXI wieku to wstyd dla kościoła i miasta.
Ks. kanonik Zbigniew Bieńkowski, proboszcz parafii św. Anny, podkreśla, że zdarzało mu się upominać żebrzące kobiety, by zachowywały się ciszej. - Krzyczą pod kościołem. Przeszkadzają ludziom w nabożeństwie - mówi.
Inny duchowny przyznaje, że jeśli żebraczki nie wyniosą się z terenu kościelnego, będzie zmuszony poprosić o interwencję Straż Miejską.
- Obywatele Rumunii, jako członkowie Unii Europejskiej, mogą swobodnie przyjeżdżać do naszego kraju. Jednak próbujemy uniemożliwiać im żebranie na ulicy. Interweniujemy, gdy wchodzą do budynków, ale musimy mieć o tym sygnały od mieszkańców. Bialczanie oburzają się żebractwem, lecz nabierają wody w usta, jeśli proponuje się im, aby byli świadkami. Jeśli zaś chodzi o teren kościelny, to możemy podjąć działania na prośbę księży - tłumaczy Artur Żukowski, komendant Straży Miejskiej.
Strażnicy miejscy twierdzą, że spore grono żebraków para się tą działalnością niemal zawodowo. I osiąga niemałe dochody. Cudzoziemka żebrząca w Białej Podlaskiej nocuje w jednym z lepszych bialskich hotelików. Doba kosztuje tam od 50 do 120 zł.
Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiego komendanta policji, obiecał nam, że także policjanci zainteresują się żebrakami nagabującymi mieszkańców miasta. (PIM)
Komentarze