Reklama
Klęska żywiołowa nad Krzną i Bugiem
Zerwane dachy, powalone drzewa, połamane słupy trakcji energetycznej. Władze powiatu bialskiego wystąpią do wojewody o uznanie skutków piątkowej wichury jako klęski żywiołowej.
- 13.05.2007 18:30
- W naszej wsi szalała trąba powietrzna! Z mojej stodoły zerwała eternit. Poleciał jak latawiec nie wiadomo dokąd. Nie znajdę - mówi Stanisław Sygieniewicz, sołtys Kolonii Piszczac. - Ludzie ponieśli ogromne straty. Wicher łamał dachy stodół, a nawet powalił ściany jednego budowanego domu. Mieszkańcy zabezpieczyli zniszczone budynki folią. Jest bardzo ciężko, bo nadal nie mamy prądu.
Jan Kurowski, wójt gminy Piszczac przyznaje, że ponad 20 domów w jego gminie jest bez dachów. Niektórzy ludzie są załamani, bo nie mają ubezpieczeń. Najgorzej jest w Kolonii Piszczac i w Ortelu Królewskim. W tej drugiej wsi wichura zrzuciła dach ze świetlicy.
- Tak mocno wiało, że drzewa i słupy trzaskały jak zapałki. W piszczackim parku padły dwa piękne świerki. Aż serce ściska. Prądu nie będzie jeszcze do wtorku w Kolonii Piszczac i w części Piszczaca. Ledwie udało się nam w sobotę przywrócić dopływ energii do hydrofornii. Mogła popłynąć woda, której nie było w wodociągu prawie dobę. Próbujemy przygotować na poniedziałek bilans strat - mówi wójt Kurowski. Dodaje, że z firmą ubezpieczeniową uzgodnił, że ludzie, którzy stracili dachy, mogli już w sobotę kupić plandeki. Zabezpieczyli dobytek.
Starszy kapitan Mirosław Byszuk, rzecznik prasowy bialskiej Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej, poinformował nas, że przez dwa dni strażacy mieli ciężką służbę przy cięciu i usuwaniu połamanych drzew i zabezpieczaniu dachów. W Janówce, Woli Dubowskiej i Kościeniewiczach byli wzywani do pomocy przy uszkodzonych dachach na budynkach mieszkalnych. W Małaszewiczach pomagali przy zabezpieczeniu częściowo zerwanego dachu z sali gimnastycznej. W tej miejscowości usuwali też drzewo, które runęło na sklep.
Podczas wichury na bialskiej ul. Warszawskiej, naprzeciw marketu \"Plus”, oderwany gruby konar drzewa runął na 23-letnią Annę R. Szła ona pod parasolem ze swoją siostrą Mileną, którą gałąź ledwo drasnęła. A pani Anna z podejrzeniem złamania kręgosłupa została przewieziona do szpitala. Leży na oddziale ortopedii i jest pod fachową opieką.
Z kolei w podradzyńskiej Ustrzeszy fragmenty zerwanego dachu stodoły raniły starszego mężczyznę. Dochodzi do zdrowia w szpitalu.
Jeszcze w piątek bialski starosta powołał sztab kryzysowy. Poprosił wszystkich wójtów o podanie w poniedziałek bilansu strat. - Oczekujemy na szybkie meldunki energetyków i strażaków oraz urzędów gmin. Zwrócimy się do wojewody lubelskiego o pomoc. Po konsultacji z zakładem energetycznym podjęliśmy też decyzje, aby przy drogach powiatowych wycinać topole. Są one bardzo łamliwe i zagrażają ludziom - informuje Jan Bajkowski, wicestarosta bialski.
Reklama













Komentarze