Podlaskie firmy transportowe zatrudniają kierowców zza Buga, bo brakuje Polaków chętnych, żeby usiąść za kierownicą TIR-a.
Marek Pietrzela
16.05.2007 16:02
- Bylibyśmy szczęśliwi, gdybyśmy mogli przyjąć od zaraz nawet 50 kierowców. Teraz wielu naszych pracowników chce brać urlopy i potrzebujemy zmienników - podkreśla Tadeusz Kociuk, współwłaściciel bialskiej grupy kapitałowej Kociuk & Magier. Jego firmy poszukują także spedytorów i innych pracowników biurowych.
- W transporcie międzynarodowym oferujemy wynagrodzenie dwa lub nawet trzy razy wyższe od średniej krajowej. A mimo to nie mamy chętnych z Polski. Dlatego zatrudniamy kierowców zza Buga. Pracuje u nas już kilkunastu - dodaje Kociuk.
Jego firma szukała wczoraj chętnych na bialskich Targach Pracy i Edukacji. Pan Andrzej, kończy w tej chwili studia w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej. Zainteresował się ofertą. Pod koniec maja zdaje egzamin na prawo jazdy na ciężarówkę. - To da mi lepsze perspektywy, niż dyplom inżyniera. Interesuje mnie oferta pracy w transporcie - mówi.
Edward Tymoszyński, dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Białej Podlaskiej, mówi tymczasem, że kilka firm specjalizujących się w transporcie międzynarodowym występuje do niego o zaopiniowanie wniosków o zatrudnienie obcokrajowców. - Pracodawcy często sięgają po kierowców z Białorusi. Wystarczy, że w ofercie napiszą, że wymagają biegłej znajomości języka białoruskiego, rosyjskiego lub ukraińskiego. Polscy kandydaci zazwyczaj nie spełniają tych kryteriów. W naszym powiecie i w mieście pracują już dziesiątki kierowców zza Buga - dodaje dyrektor.
Jeden z bialskich przedsiębiorców powiedział nam też wczoraj, że dobrze byłoby, gdyby urzędy pracy dofinansowywały bezrobotnym szkolenia na kierowców tirów. Wielu ludzi nie stać na zapłacenie aż 6-10 tysięcy złotych za zdobycie pełnych uprawnień. A miejsca pracy czekają.Czytaj też sondę obok
Komentarze