Bazar solą w oczku
Z tygodnia na tydzień rozrasta się bialskie targowisko przy al. Tysiąclecia i zajmuje okoliczne tereny rekreacyjno-sportowe.
- 20.05.2007 17:45
W sobotę utworzył się tu tak gigantyczny korek, że interweniowała Straż Miejska. Władze rozkładają ręce
- Od wielu miesięcy apeluję o powstrzymanie dewastacji terenów przy bazarze. Sytuacja się pogarsza. Samochody już prawie wjeżdżają do oczka wodnego. Ktoś wymyślił, że parking i łąka muszą pomieścić wszystkie samochody. Szkody są wynikiem fatalnej organizacji lub braku myślenia - mówi oburzony bialski radny Marian Burda.
Jerzy Tymoszuk, kierownik administracji targowiska nie zgadza się z opiniami radnego. Wyjaśnia, że aż trzech pracowników bazaru pilnuje, aby auta nie jeździły po chodnikach nieopodal oczka wodnego. - W soboty przyjeżdża tu ponad 1000 samochodów. Wiem, bo tylu kierowców nam zapłaciło. Handluje około 300 sprzedawców. Najgorzej jest około godziny 10. Dobrze, że w rozładowaniu korków przed bazarem pomaga nam Straż Miejska. Gdyby nie strażnicy al. Tysiąclecia byłaby pewnie zakorkowana na długo - mówi Jerzy Tymoszuk. Przyznaje, że bardzo potrzebne są nowe miejsca parkingowe przy tym bazarze.
- Ładna pogoda skusiła rzesze klientów zainteresowanych kupnem m.in. roślin na działki i balkony, warzyw czy ubrań. Zdecydowanie za mało jest tu parkingów. Samochód jest teraz bardziej popularny niż rower - mówi Piotr Kasprowicz, mieszkaniec Białej, który w sobotę widział jak zakorkowane były okolice bazaru.
Artur Żukowski, komendant bialskiej Straży Miejskiej, wyjaśnia, że dodatkowym utrudnieniem są roboty drogowe prowadzone przy al. Tysiąclecia. - To bardzo spowalnia ruch pojazdów. Aut w sobotę było tyle, że musieliśmy blokować wjazd na zapełnione parkingi
Reklama













Komentarze