Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Brud wykopał piłkarzy

Warunki w ośrodku piłkarskim przy ul. Kresowej mogą zagrażać życiu trenujących tu dzieci - grzmią inspektorzy lubelskiego sanepidu.
Za kilka dni ponad 300 młodych zawodników może wylądować na bruku. Tymczasem miejsce fatalne dla sportowców przynosi zyski - coniedzielna giełda daje miastu spore dochody. Brudne i zaśmiecone szatnie. Kilkucentymetrowa warstwa wody pokrywająca podłogę łazienki. I brak jakichkolwiek środków czyszczących i dezynfekujących. To wszystko zastali wczoraj inspektorzy sanepidu podczas kontroli zaplecza stadionu przy ul. Kresowej. - Te warunki stwarzają zagrożenie dla zdrowia, a nawet życia trenujących tu dzieci - stwierdziła po wejściu do budynku Mirosława Bancerz z Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. Budynek, razem z całym stadionem, jest własnością Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Ale dla potrzeb sekcji młodzieżowych użytkuje go Motor Lublin. Władze klubu mówią, że szatnie są porządkowane raz na tydzień. Mimo że treningi albo mecze odbywają się tu prawie codziennie. - Na częstsze sprzątanie nie mamy pieniędzy - podkreśla kierownik Motoru Grzegorz Szkutnik. - Klub jest w bardzo złej sytuacji finansowej - dodaje. - Od miasta dostajemy dotacje tylko na prowadzenie działalności sportowej w ośrodku. Ale ani złotówki na utrzymanie obiektów, które przecież należą do miasta. Za własne pieniądze wyremontowaliśmy murawę stadionu - tłumaczy kierownik. - Od kilku miesięcy w szatniach nie ma ciepłej wody, bo właściciel nie wymienił nawet zepsutego bojlera. - Ale tu chodzi o stan sanitarny, a nie techniczny - odpowiada Bancerz. - To do klubu należy zapewnienie podstawowych warunków higieny trenującym tu dzieciom. Wystarczyłoby posprzątać i zdezynfekować pomieszczenia. Teraz sanepid zastanawia się nad karą. - Klubowi grozi mandat. A decyzja w sprawie ośrodka zapadnie w tym tygodniu. W grę wchodzi nawet jego zamknięcie - tłumaczy Barbara Tłuczkiewicz, dyrektor lubelskiego sanepidu. - To by oznaczało, że kilkuset młodych chłopców z dnia na dzień wyląduje na bruku - podkreśla Szkutnik. - Nie jestem zaskoczony takimi wynikami kontroli - przyznaje Mariusz Szmit, dyrektor MOSiR. - Nasza umowa z klubem wygasa z końcem maja. Czy zostanie przedłużona? Nie sądzę - dodaje. - Motor nie jest dla nas wiarygodnym partnerem. M.in. z uwagi na absolutny brak płacenia za użytkowanie obiektów przy ul. Kresowej. Teraz MOSiR zastanawia się, co dalej ze stadionem. - Mamy dwa pomysły. Oba zakładają współpracę z kimś, kto będzie w stanie utrzymać ten obiekt - mówi dyrektor. - Bez względu na wybór nadal będzie tu niedzielna giełda, która przynosi prawie 10 proc. rocznych dochodów ośrodka.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama