Posiedzą sobie w Calypsobyen
Sześciu badaczy z Lublina i Torunia przez ponad dwa miesiące będzie poznawać środowisko najbardziej wysuniętego na północ terytorium europejskiego.
- 05.06.2007 18:28
Czterech z nich dotarło do Norwegii dziś, pozostali trafią tam w lipcu.
Historie lubelskich wypraw na Spitsbergen sięgają 1986 r. Tegoroczna jest już 19 podróżą badawczą naszych naukowców. Jest też lubelskim udziałem w obchodach
IV Międzynarodowego Roku Polarnego.
Kierownikiem ekspedycji jest gleboznawca z UMCS prof. Jerzy Melke. Oprócz niego do Norwegii polecieli już dr Krzysztof Siwek
i dr Andrzej Gluza (klimatolodzy z UMCS), a także dr Marcin Świtoniak (gleboznawca z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu). Na miejsce dotarli wczoraj. Teraz czekają na sprzęt.
- Właśnie wysyłamy kilka beczek i skrzyń ze sprzętem badawczym, ubraniami i żywnością - tłumaczą pozostali uczestnicy wyprawy: geomorfolog dr Piotr Zagórski i gleboznawca Piotr Bartmiński. Do Norwegii dotrą w lipcu.
Naukowcy zamieszkają w Calypsobyen na wyspie Bellsund, opuszczonej osadzie górniczej u ujścia fiordu Van Keulen. Na początku lat 90. UMCS zaadaptował tam jeden z budynków na letnią stację badawczą. Dookoła roztacza się spitsbergeńska tundra, a obok sąsiadują uchodzące do morza lodowce Recherge i Renarda.
- Jak trafiłem tam pierwszy raz w 1995 r., byłem przerażony. Ponuro, ciemno i zimno - wspomina dr Zagórski, który na Spitsbergen wybiera się już siódmy raz.
Bartmiński jedzie po raz pierwszy. - Pewnie, że się trochę boję.
To 3 tys. kilometrów od rodziny - przyznaje. - Ale odkąd przyszedłem do Instytutu Nauk o Ziemi, zawsze chciałem uczestniczyć w takiej wyprawie.
Nasi naukowcy będą analizowali środowisko północnych krańców ziemi. Zajmą się m.in. warunkami pogodowymi i klimatycznymi Spitsbergenu, glebami tego terenu, a także ewolucją lodowców. - Doskonale widać tam np. ocieplenie klimatu, bo lodowce bardzo szybko się cofają i tracą masę - wyjaśnia dr Zagórski.
Powrót zaplanowano na drugą połowę września.
Reklama
Komentarze