Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Bandycki napad na przejściu

Bezprzykładna agresja na drodze. Furiat wyskoczył z samochodu i uderzył w brzuch kobietę zajmującą się przeprowadzaniem uczniów przez jezdnię. Ranna leży w szpitalu. Policja szuka bandyty.
Był wtorek, 9 rano. Elżbieta A. jak zwykle przeprowadzała dzieci przez przejście dla pieszych przy ul. Filaretów Lublinie. Miała na sobie odblaskowy strój, a w ręku znak STOP. To miejsce jest wyjątkowo niebezpieczne. Przez dwupasmową jezdnię samochody mkną z dużą prędkością. - Tu fotoradar nie nadążyłby łapać piratów - potwierdza Ryszard Pomorski, taksówkarz, który korzysta z postoju przy przejściu. Z przedarciem się przez potok samochodów na drugą stronę jezdni trudności mają również dorośli. Pani Elżbieta postanowiła pomóc w przejściu przez ulicę starszemu mężczyźnie. - Byłam już w połowie drogi - opowiadała nam wczoraj słabym głosem w szpitalu. - Samochód, który mnie wymijał, zaczepił o mój znak STOP. Kierowca zawrócił, wysiadł z samochodu i uderzył mnie jakimś kawałkiem metalu w brzuch. Upadłam, a on odjechał. Przechodnie zajęli się napadniętą kobietą. Odprowadzili ją na przystanek i wezwali pogotowie oraz policję. Ranna trafiła do szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej. Przeszła badania, po których lekarze zdecydowali, że powinna zostać na obserwacji. - Ma uraz brzucha - mówi Krzysztof Michałowski, ordynator oddziału urazów wielonarządowych szpitala. - Będziemy ją obserwować, musimy mieć pewność, że nie doszło do powikłań. Tymczasem kierowcy furiata poszukuje policja. Świadkowie zapamiętali szczegóły, które bez problemów powinny doprowadzić do ustalenie jego danych. - To młody mężczyzna, który jechał srebrnym samochodem, prawdopodobnie marki Peugeot 206 o numerach początkowych LZ 291... - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji. Wczoraj policja nie chciała ujawnić, na jakim etapie są poszukiwania. Kierowca może odpowiedzieć za spowodowanie u kobiety poważnych obrażeń i narażenie jej na utratę życia. - Tzw. strażnik szkolny ma uprawnienia do wstrzymywania ruchu - tłumaczy Laskowski. - Pierwszy wchodzi na przejście i ostatni schodzi. Kierowcy mają obowiązek na jego znak zatrzymać się i przepuścić pieszych. Co roku na Lubelszczyźnie dochodzi do kilku potrąceń osób zatrudnionych przy przeprowadzaniu dzieci. Po raz pierwszy doszło do celowego ataku.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama