Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przejechał się na fajkach

Co za pech. Nie dość, że ma skasowany samochód i trafił do szpitala, to jeszcze wydało się co tak naprawdę przewoził.
Strażnik miejski z Łodzi został przyłapany koło Puław na transporcie papierosów bez akcyzy. Policjanci zarekwirowali mu aż 4680 paczek. Jednym z uczestników wtorkowego karambolu w Leokadiowie koło Puław był Henryk J., 43-letni mieszkaniec Łodzi, który przedstawił się policjantom jako strażnik miejski. Wczoraj okazało się, że mężczyzna przewoził swoim samochodem przemycane papierosy. A było to tak: W kierunku Puław jechał bus. Na wysokości wjazdu do stacji paliw jakiś samochód nagle skręcił w lewo zajeżdżając mu drogę. Aby się z nim nie zderzyć, zjechał na przeciwny pas ruchu i uderzył w poloneza. W niego z kolei uderzył jadący za nim Peugeot 406 (z panem Heniem-strażnikiem za kierownicą), którego stuknął jeszcze Peugeot Partner. W najgorszym stanie był kierowca Poloneza, który doznał urazu głowy i złamania kości podudzia. Tuż po wypadku Henryk J. struchlał. Z jego auta wypadła pokaźna ilość papierosów. Stróż prawa z Łodzi zaczął je zbierać. Część z nich znajdowała się również w środku samochodu, więc Henryk J. zaczął je stamtąd wynosić i chować w pobliskim zbożu. – Świadkowie wypadku wskazali potem policjantom, gdzie znajdowały się ukryte papierosy – mówi Roman Maruszak, rzecznik puławskiej policji. Zaraz po przybyciu na miejsce policjantów, mężczyzna zasłabł i trafił do szpitala. Tego samego dnia wypisał się na własne życzenie i…zniknął. Nie pojechał jednak samochodem, który został zabezpieczony

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama