Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kto ma prawo do tej kamienicy?

Zamieszanie o Kamienicę Gdańską. Władze Kazimierza chcą zasiedlić jedno z mieszkań w budynku. Rodzina właścicielki kamienicy jest tym oburzona.
Kamienica Gdańska to duma Kazimierza. Charakterystyczny piętrowy budynek o barokowej fasadzie stoi na rogu Rynku i ul. Klasztornej. Od lat na parterze i w podcieniach można kupić pamiątki. Przed wojną Kazimierz był żydowskim miasteczkiem. Właścicielami także i tej kamienicy były osoby pochodzenia żydowskiego. W czasie wojny losy ośmiorga współwłaścicieli i ich rodzin potoczyły się tragicznie - ślad po nich zaginął. Jednak spadkobiercy właścicieli budynku zdążyli jeszcze sprzedać swoje udziały w kamienicy Oldze Saneckiej. Wojna nie oszczędziła budynku. Został kompletnie zniszczony, a pani Olga zabrała się za jego odbudowę. - Gruz furmankami wywoziłam - wspomina 90-letnia dziś Olga Sanecka. Jej córka Bożenna Krajewska pokazuje rachunki za remont. Kiedy pojawiły się trudności związane z odbudową budynku, ówczesne władze postawiły pani Oldze warunek: albo kończy prace w niewykonalnym dla niej terminie, albo państwo pomaga dokończyć remont i wprowadza tam lokatorów, a także pobiera od nich czynsz. Było to możliwe na mocy dekretu Bolesława Bieruta z 1953 r. Na tej podstawie lokatorzy mogli zajmować mieszkania w kamienicy, ale nie dłużej niż przez 40 lat. Na początku lat dziewięćdziesiątych, równo po 40 latach od zasiedlenia kamienicy przez lokatorów, Olga Sanecka wystąpiła do władz Kazimierza o zwrot budynku. Ale do tego nie doszło. Zamiast tego sprawa trafiła do sądu. Pierwszy wyrok zapadł przed Sądem Rejonowym w Puławach i był korzystny dla Saneckiej. Ale gmina zgłosiła sprzeciw, sprawa zaczęła się rozwijać i toczy się już ponad 15 lat. Trafiła nawet do Sądu Najwyższego, który nakazał jej ponowne rozpatrzenie sądowi pierwszej instancji. Zaczęło się poszukiwanie przedwojennych właścicieli kamienicy poprzez Polski i Międzynarodowy Czerwony Krzyż, Yad Vashem, ogłoszenia w zagranicznej prasie. Bez rezultatu. Wreszcie stwierdzono, że ich odnalezienie nie jest możliwe, bo najmłodszy z nich miałby dziś 110, a najstarszy 159 lat. Sad Rejonowy w Puławach uznał ich za zmarłych. Wyrok, który zapadł w 2005 r. ogłosił, że na mocy aktów notarialnych właścicielką czwartej części kamienicy jest Olga Sanecka, natomiast trzech czwartych Skarb Państwa, który z mocy prawa spadkowego z 1945 r. dziedziczy udziały zmarłych właścicieli kamienicy. Wyrok ten podtrzymał Sąd Okręgowy w Lublinie. Ale to nadal nie koniec spraw o kamienicę w sądzie. Kolejna rozprawa odbędzie się 29 sierpnia przed Naczelnym Sądem Administracyjnym w Warszawie. Skąd wziął się problem z podziałem kamienicy na jedną czwartą, którą miała nabyć Olga Sanecka i pozostałą część, która ma należeć do Skarbu Państwa? Według Bożenny Krajewskiej, córki i pełnomocnika pani Olgi, z niedostatecznie dokładnego odczytania aktów notarialnych. Te są dwa. Na mocy pierwszego, pani Olga w 1948 r. kupiła majątek od pani Olejarczyk. Była to część placu pod budynkiem zniszczonej kamienicy (co stanowiło jedną czwartą majątku pani Olejarczyk) oraz piętrowy budynek murowany z lodownią na Przedmieściu Gdańskim, czyli dzisiejszej ulicy Puławskiej (co stanowiło trzy czwarte majątku pani Olejarczyk). - Gmina twierdzi, że te trzy czwarte dotyczą Kamienicy Gdańskiej, a to nieprawda. Te trzy czwarte znajdują się właśnie na dzisiejszej Puławskiej - twierdzi Bożenna Krajewska. Pokazuje także drugi akt notarialny z 1948 r., na mocy którego pani Olga kupiła pozostałą część kamienicy od małżonków Góreckich. - Nawet jeśli mama jest właścicielką w jednej czwartej, to i tak ma jakieś prawa, a tu nikt ich nie respektuje - mówi z oburzeniem córka Olgi Saneckiej. Pani Olga ma dziś niespełna 40-metrowe mieszkanie w kamienicy, które wywalczyła od gminy, kiedy rozpoczęły się sprawy sądowe. - Nie mogłam tak ciągle dojeżdżać - mówi pani Olga. Niedawno pani Olga zachorowała. Aby się nią opiekować, rodzina chciała wprowadzić się do pustego mieszkania w kamienicy. Ale okazało się, że gmina dokwaterowała tam lokatorów, którzy mają się wprowadzić do końca lipca. - To skandal! - nie kryje oburzenia Bożenna Krajewska - Po pierwsze, to nawet jeśli mama jest tylko współwłaścicielką kamienicy, to nikt nie pyta jej o zdanie. Po drugie, jest orzeczenie sądu z 3.02.1993 r., które jasno zakazuje wprowadzania nowych lokatorów do czasu prawomocnego zakończenia sprawy. A to jest już łamanie prawa! Córka Saneckiej dodaje, że miasto nie konsultuje żadnych spraw związanych z kamienicą z jej współwłaścicielką, choćby remontów. - A już paradoksem jest to, że mama płaci podatki do kasy miasta jako właścicielka całości nieruchomości. Jak trzeba zapłacić - to jest od całości, a w innych przypadkach, to gmina twierdzi, że nasza jest najwyżej jedna czwarta budynku - dodaje Krajewska. Pani Bożenna ma dość walki o swoje. Jest już zdesperowana i bliska złożenia wypowiedzeń lokatorom. Maciej Żurawiecki, zastępca burmistrza Kazimierza Dolnego uważa, że gmina ma prawo zasiedlać kamienicę: - Na razie, prawomocny jest wyrok Sądu Okręgowego w Lublinie, na mocy którego Olga Sanecka jest właścicielką jednej czwartej kamienicy, a Skarb Państwa - trzech czwartych. Wobec tego wcześniejsze akty prawne, jak ten z 1993 r., są nieważne. Czy wobec tego gmina odda czwartą cześć budynku właścicielce? - Będzie musiał nastąpić fizyczny podział. My swoją część chcemy skomunalizować. Kamienica wymaga gruntownego remontu, w tej chwili jest w fatalnym stanie. Na razie, właścicielka nie partycypuje w kosztach remontów. Według mnie, pani Sanecka nie płaci także podatków za całość, a jedynie za część budynku. Do sprawy wrócimy.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama