Reklama
Bystro po Bystrzycy
Wiceprezydent Włodzimierz Wysocki zdeklasował urzędników odpowiedzialnych w mieście za sport. Pokonał ich dziś w kajakowym wyścigu po Bystrzycy.
- 16.08.2007 15:17
A wszystko na otwarcie trasy \"Kajakiem przez Lublin”. Od jutra mogą z niej korzystać wszyscy lublinianie.
Bystrzyca była rajem dla kajakarzy już w dwudziestoleciu międzywojennym. Potem można było pływać jedynie na odcinku między Prawiednikami a Zalewem Zemborzyckim. Teraz miasto wraca do kajakarskich tradycji. Wczoraj Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji otworzył dla kajakarzy miejski odcinek Bystrzycy.
Trasa zaczyna się prze tamie nad Zalewem, a kończy przy Dworku Grafa. Na początku i na końcu spływu zamontowane są podesty, które ułatwiają wsiadanie i wysiadanie z kajaka. Są także dwa miejsca, w których trzeba wysiąść na brzeg i przenieść kajak: obok cukrowni i tuż za al. Unii Lubelskiej. Przystanek dla odpoczynku jest także przy Lubelskim Klubie Jeździeckim.
Przygotowania do uruchomienia trasy trwały od wiosny. Z dna rzeki zniknęły kamienie uniemożliwiające płynięcie kajakiem, a z brzegów koryta walające się śmieci. Przycięto także drzewa, które tarasowały drogę.
Dziś nową trasę testowały władze miasta. Do kajaków wsiedli m.in. dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Mariusz Szmit, dyrektor Wydziału Sportu i Turystyki w Urzędzie Miasta Henryk Pidek oraz wiceprezydent Włodzimierz Wysocki.
Ten ostatni wysunął się na prowadzenie już na początku trasy. Szmit chciał go doścignąć, ale Pidek natychmiast mu to odradził: - Panie dyrektorze, nie pan nie goni - krzyczał dyrektor widząc oddalającego się prezydenta. - Przecież nie o ściganie się chodzi - zauważył Szmit.
- Płynie się fantastycznie. Spokojny nurt, piękna przyroda dookoła - komentował na gorąco Wysocki. - Polecamy wszystkim mieszkańcom Lublina - podkreśla Szmit. - To znakomity sposób na popołudniowy albo weekendowy relaks. Nie wyjeżdżając z miasta można się świetnie odprężyć.
Reklama

Komentarze