Nie wiem, czy szef przeklina
Rozmowa z Anną Nowak, sekretarką prezydenta Puław
- 17.08.2007 11:09
- Ani jedno, ani drugie. Jestem przekonana, że według kompetencji, bo przystąpiłam do konkursu na wolne stanowisko w Wydziale Organizacyjnym i zostałam wybrana przez komisję, a nie przez prezydenta.
- Ponieważ i ja tego nie lubię, wolę przyjść wcześniej.
- To znaczy ok. piętnaście po siódmej rano. Urząd czynny jest od 7.30
- Dopóki nie pracowałam w urzędzie, też miałam takie pojęcie. A teraz wiem, że wcale tak nie jest.
- Herbatę w kubku. Zwyczajną, Lipton.
- Nie zawsze. Rano jest dużo bardzo pilnych spraw.
- Już od rana mogą być narady i spotkania. Przeglądamy z prezydentem kalendarz konferencji i gości w danym dniu. Dziś rola sekretarki nie ogranicza się do łączenia rozmów i parzenia herbaty. Tu wbrew powszechnej opinii każdy dzień jest inny.
- Nie wiem. Przecież ma swój gabinet, a ja praktycznie siedzę na zewnątrz, nie słyszę takich rzeczy.
- (śmiech) Czasami przychodzą tacy, o których mogę powiedzieć, że są zanadto mili, choć ja jestem osobą bardzo życzliwą dla wszystkich i nie ma takiej potrzeby. Nie jestem podatna na pochlebstwa.
- W listopadzie.
- Kwiaty to raczej dla kobiety, alkoholu nie pije, a książkę na pewno chętnie przeczyta.
- Tak, bardzo miła pani.
- Prezydent od tak wielu lat pracuje w sfeminizowanym środowisku, że małżonka na pewno przyzwyczaiła się do tego. Choć na pewno odrobina zazdrości w związku jest potrzebna.
- (śmiech) Nie jestem obraźliwa o byle co i w ogóle złość mi szybko mija. A piosenki są różne o różnych profesjach. Sama nawet nieraz sobie podśpiewuję. A swoją pracę bardzo lubię i przychodzę tu z przyjemnością.
- W domu czeka na mnie mąż i czteroletni synek i nie mam czasu siedzieć w fotelu i czekać aż ktoś mi poda herbatę.
Reklama
Komentarze