Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Oddadzą pieniądze po trzech latach

Mieszkaniec Puław, który spiera się z miejską firmą ciepłowniczą, dzięki nam otrzyma przynajmniej zwrot kosztów sądowych
za wygrany trzy lata temu proces sądowy. Do tej pory mężczyzna nie mógł się doczekać zwrotu pieniędzy. OPEC przyznaje się do błędu i mówi, że do tej pory łamało przepisy. Po naszej interwencji udało się skłonić Okręgowe Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej w Puławach do zapłaty na rzecz lokatora należnych mu kosztów sądowych. - Kierowniczka działu windykacji postanowiła przejąć te pieniądze na poczet przyszłych rozliczeń. Skonsultowaliśmy to z naszym radcą i okazało się, że jest to niezgodne z prawem. Dlatego pracownica z własnej kieszeni pokryje odsetki, które od tego czasu urosły. Pieniądze wyślemy najszybciej jak to możliwe - obiecał nam Ryszard Jabłoński, prezes Okręgowego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej w Puławach. O sporze Władysława Kowalskiego z miejską firmą ciepłowniczą pisaliśmy kilka dni temu. Mężczyzna utrzymywał, że w jego mieszkaniu przez wiele lat było zimno. A winne temu miały być kaloryfery, które niedostatecznie grzały. W 1994 r. zdecydował się na wypowiedzenie umowy z miejską firmą ciepłowniczą. - Po co miałem płacić, skoro i tak kaloryfery odpowiednio nie grzały. Przerzuciłem się na ogrzewanie na prąd - mówił nam Kowalski. Początkowo OPEC nie robiło żadnych problemów. Pracownicy firmy komisyjnie odcięli grzejniki i wszyscy byli zadowoleni. Dopiero w 2002 r. firma przypomniała sobie o lokatorze i zaczęła na nowo naliczać opłaty. Prezes spółki uznał, że lokator, mimo iż nie ma kaloryferów, to dalej korzysta z ogrzewania. Grzać miały go pionowe rurki przechodzące przez mieszkanie, kaloryfery na klatce schodowej i ciepło przenikające przez ścianę od sąsiadów. Władze spółki uznały, że z tego powodu lokator powinien płacić 20 proc. normalnej stawki. I po dwóch latach postanowiły odzyskać należne, ich zdaniem, pieniądze w sądzie. Ten jednak rację przyznał Władysławowi Kowalskiemu. Oprócz tego, sąd nakazał zapłatę na jego rzecz 215 zł kosztów sądowych. I mimo że wyrok zapadł w 2004 r., mężczyzna do czasu naszej interwencji nie dostał ani grosza. - Kilka miesięcy po uprawomocnieniu się wyroku wysyłałem do nich nawet ponaglenie, ale bezskutecznie. Szkoda że sobie o mnie przypomnieli dopiero po interwencji mediów - komentuje Władysław Kowalski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama