Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Puławskie myszy powalczą z wąglikiem

Transgeniczna sałata ma się stać rewolucyjną szczepionką na wąglika.
Ale zanim zacznie być podawana ludziom, jej działanie przebadają na własnej skórze myszy w puławskim oddziale Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii. Badania rozpoczną się w przyszłym roku. Wąglik to wciąż jedna z najniebezpieczniejszych chorób na świecie. Wszyscy pamiętają jeszcze ataki sprzed sześciu lat za pomocą listów ze śmiercionośnym proszkiem wysyłanych do najważniejszych instytucji w Stanach Zjednoczonych. Od tamtego czasu większość doniesień o potencjalnych atakach terrorystycznych z użyciem tego środka była fałszywa. Ale, jak mówią naukowcy, w dalszym ciągu trzeba się przed nim zabezpieczać. - Ta choroba jest na szczycie światowych zagrożeń bioterrorystycznych. Dlatego, że przetrwalniki laseczki wąglika są bardzo łatwe do uzyskania, nawet dla zwykłego technika mikrobiologii - przekonuje prof. Michał Bartoszcze, kierownik Ośrodka Diagnostyki i Zwalczania Zagrożeń Biologicznych w Puławach (jest częścią Wojskowego Instytutu Higieny i Epidemiologii). Dlatego naukowcy z Instytutu Genetyki Roślin Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu pracują nad wyprodukowaniem szczepionki, która skutecznie zabezpieczy przed wąglikiem. Obecnie stosowana szczepionka musi być podana podskórnie i to sześciokrotnie. - Czyli zaszczepienie milionowej armii urasta do ogromnego przedsięwzięcia logistycznego - mówi prof. Bartoszcze. Dlatego stosowanie tradycyjnej szczepionki, zwłaszcza w sytuacji bezpośredniego zagrożenia, jest kłopotliwe. - Z transgenicznej sałaty uzyskaliśmy już komponent, który będzie mógł być podawany doustnie w przypadku zagrożenia. Teraz go przebadamy przy współpracy z puławskim instytutem - mówi dr Józef Kapusta z PAN. W przyszłym roku działanie szczepionki zostanie przetestowane na myszach, które będą uodparniane wspomnianą szczepionką i badane pod kątem uzyskanej odporności. Jeżeli eksperyment się powiedzie, być może kiedyś w wyposażeniu każdego żołnierza służącego w miejscach szczególnie zagrożonych znajdzie się \"tabletka na wąglika”, którą będzie mógł zażyć w przypadku ataku. Nazwa choroby pochodzi od najczęstszej formy objawów tworzących na skórze ciemne rany. Najgroźniejszą odmianą jest wąglik wdychany do płuc po rozpyleniu w powietrzu. Po pierwszych objawach przypominających zwykłe przeziębienie przychodzą duszności. W znacznej ilości przypadków choroba doprowadza do śmierci w ciągu 24–36 godzin.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama