Reklama
Rok prezydenta
Dziś mija rok, odkąd Adam Wasilewski objął władzę w Lublinie. Po tych 12 miesiącach prezydent ma się czym pochwalić.
- 03.12.2007 18:02
Zwłaszcza tym, że ściągnął do miasta inwestorów. Ale i ma się czego wstydzić. Bo nie bardzo panuje nad Ratuszem.
Największy sukces to strefa ekonomiczna, która ma dać 2 tys. etatów. Budowy ruszą już wiosną, a chętnych inwestorów przybywa. Sporządzenie dokumentów zajęło Wasilewskiemu cztery miesiące. Jego poprzednik przez dwie kadencje o strefie tylko mówił.
Wiarę w Lublin przywraca Noc Kultury. Wasilewski potrafił wyprowadzać artystów i widzów na ulice. Cieszy, że prezydent zwiększa wydatki na kulturę. Cieszy to, że walczy o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury 2016 r.
Plusem jest nocna komunikacja. Dobrze, że w końcu dogadał się z architektami i zaczął remont Teatru Starego. Nowe Biuro Obsługi Mieszkańców przy Wieniawskiej to pozytywny przełom w obsłudze interesantów. A dobra wola wystarczyła do urządzenia trasy kajakowej na Bystrzycy. Prezydent wynegocjował ze spółką Echo Investment warunki w sprawie górek czechowskich, ale poniósł klęskę w Radzie Miasta.
Prezydentowi Wasilewskiemu lepiej wychodzi planowanie, niż nadzór nad podwładnymi. Gdy w Wydziale Architektury UM wybuchła afera korupcyjna Wasilewski zlecił wewnętrzną kontrolę. Po miesiącu sądził, że kontrola trwa i był wielce zdziwiony, że tak nie jest.
Niedźwiedzią przysługę zrobił prezydentowi jego własny urząd zlecając porządki na kupionym przez Lublin gruncie w Świdniku objętym unijnym programem ochrony przyrody. W efekcie powstał tam tor motocrossowy, na którym partyjny kolega prezydenta (choć polityczny przeciwnik) bez zgody Ratusza urządził zawody.
Ratusz wbrew prawu nie ujawnia w Internecie wyników prowadzonych w urzędzie kontroli, które mogą stawiać go w złym świetle. Szefowa odpowiedzialnego wydziału tłumaczyła, że część danych trzeba utajniać, że rodzajów tajemnicy jest 47 i trudno oczekiwać, \"że ludzie, którzy tu pracują wszystko wiedzą”.
Ratusz zapowiadał otworzenie posterunku policji przy Lubartowskiej. Punkt miał ruszyć miesiąc temu. Ale nie zaczął się nawet remont pomieszczeń. Prezydent znów się dziwi.
Nie poprawił się standard usług w MPK. Spółka nawet nie umie wywiesić w terminie rozkładów na przystankach. Prezydentowi radzimy, by podając się za inwalidę zadzwonił do MPK i zamówił busa do przewozu osób na wózkach. Jak będzie miał szczęście to zamówi kurs na ten sam dzień.
Nierozwiązany pozostaje też problem zalewu. Sinice nie przestraszyły się organizowanych przez Ratusz konferencji naukowych.
I na koniec: wielka klapa inwestycji drogowych. Prezydent przyznaje, że były opóźnienia w ogłaszaniu przetargów spowodowane reorganizacją Urzędu Miasta.
Nie wiadomo, czy remont stadionu MOSiR wliczać do sukcesów, czy do porażek. Plus, że prace skończono na czas. Źle, że trzeba było je robić w pośpiechu, by Motor tuż po awansie nie wypadł z II ligi. Równie ciężko oceniać sprawę masztu na Porębie. Prezydent uległ woli tych, którym ma służyć, choć nic poza obawami mieszkańców tego nie uzasadniało. Wasilewski tłumaczy, że chciał oszczędzić ludziom życia w strachu.
Reklama

Komentarze