Z gruźlicą w Domu Dziecka
Nikt nie czuje się winny przyjęcia do pracy w puławskim Domu Dziecka chorej
na gruźlicę kobiety.
- 07.12.2007 20:07
Efekt jest taki, że wychowankowie i opiekunowie muszą miesiącami brać leki chroniące przed groźną chorobą.
27-letnia kobieta pracowała w puławskim Domu Dziecka jako pomocnik wychowawcy. Trafiła tam za pośrednictwem Powiatowego Urzędu Pracy. Przed przyjęciem na staż zrobiła podstawowe badania w zakładzie medycyny pracy SPZOZ w Puławach. Nie wykazały przeciwwskazań do pracy z dziećmi.
Dwa tygodnie później zmarła. Okazało się, że chorowała na gruźlicę. Kiedy dyrektor Domu Dziecka się o tym dowiedział, postanowił przebadać wszystkich wychowanków oraz pracowników. - 21 dzieci i 9 pracowników, którzy najczęściej kontaktowali się z chorą, musi przez pół roku profilaktycznie przyjmować leki - mówi Lech Piekarz, dyrektor Domu Dziecka w Puławach.
- Sprawdzamy, czy wydane przez lekarza zaświadczenie o braku przeciwwskazań do pracy było prawidłowe - informuje Dariusz Lenard, prokurator rejonowy w Puławach.
- Lekarz powinien wiedzieć, jakie przeprowadzić badania, żeby wykluczyć występowanie tej choroby.
Anna Szydłowska, ordynator oddziału chorób płuc w puławskim szpitalu, przyznaje, że gruźlicy w tej sytuacji można było wprawdzie nie rozpoznać, ale należało zlecić wykonanie dodatkowych badań, np. zdjęcia płuc. - Ta kobieta była bardzo wychudzona, bo cierpiała na anoreksję. Już choćby to powinno dać do myślenia lekarzowi.
Ale doktor, który badał pacjentkę, nie ma sobie nic do zarzucenia. - Z urzędem pracy mamy umowę tylko na badania podstawowe. Zresztą, pytałem kobietę o zdjęcie klatki piersiowej, ale stwierdziła, że ma takie w domu - mówi Zbigniew Figaszewski z zakładu medycyny pracy przychodni specjalistycznej SPZOZ.
Doktor przyznaje, że zastanowił go kiepski wygląd kobiety, ale - jak sam mówi - ta zapewniała go o dobrym samopoczuciu. - To pracodawca powinien obowiązkowo wysłać pracowniczkę na dodatkowe badania.
- Dostałem od lekarza wyniki badań, z których wynikało czarno na białym, że kobieta może pracować z dziećmi - mówi Lech Piekarz.
Reklama













Komentarze