Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Michał i jego rodzeństwo trafią na bruk?

Pełnoletni wychowanek Domu Dziecka w Puławach wkrótce nie będzie miał gdzie mieszkać.
Musi opuścić placówkę, a z mieszkania komunalnego w Lublinie po zmarłej matce też zostanie wymeldowany. Michał, Monika i Klaudia* to wychowankowie Domu Dziecka w Puławach. Ich matka mieszkająca w Lublinie miała ograniczone prawa rodzicielskie. Ojciec zupełnie się nimi nie interesował. Pełnoletnia Monika niedawno wyjechała do pracy za granicą, bo chce zebrać pieniądze na studia. Michał ma 18 lat i w tym roku kończy puławskie gimnazjum. Lekko upośledzona Klaudia ma 16 lat i uczy się w szkole specjalnej. Kobieta zajmowała mieszkanie komunalne na Bronowicach w Lublinie. Tam też były zameldowane jej dzieci. Do śmierci matki nie musiały się obawiać o swoją przyszłość po osiągnięciu pełnoletniości. Gdyby chciały, mogłyby wrócić do Lublina. Ale w związku ze śmiercią głównej lokatorki Zarząd Nieruchomości Komunalnej rozpoczął procedurę wymeldowania dzieci. - W lokalu nikt nie mieszkał, dlatego zgodnie z przepisami mieliśmy obowiązek wymeldowania wszystkich. Teraz mieszkanie zostanie wyremontowane i trafi do kogoś innego - informuje Artur Cichoń, rzecznik ZNK w Lublinie. W obronie prawa dzieci do lokalu interweniował dyrektor puławskiego Domu Dziecka. - Nie chcemy, żeby w momencie opuszczenia naszej placówki trafiły na bruk. Poza przepisami istnieje przecież zwykła ludzka życzliwość - uważa dyr. Lech Piekarz. - Gdyby rodzeństwo miało to mieszkanie, mogliby się ubiegać o bycie rodzicami zastępczymi dla niepełnoletniej siostry. A bez meldunku przecież ciężko nawet znaleźć pracę - dodaje Alicja Czarnota, pracownik socjalny Domu Dziecka. Michał po skończeniu gimnazjum chce się uczyć w szkole zawodowej. Planuje zostać mechanikiem samochodowym. Jedyną nadzieją dla niego oraz rodzeństwa jest złożenie podania do Urzędu Miasta w Lublinie o przyznanie lokalu komunalnego. - Po opuszczeniu Domu Dziecka będą mogli starać się o nowe mieszkanie. Wychowankowie są traktowani w inny sposób niż wszyscy inni oczekujący. Ale i tutaj mamy kolejkę. Dlatego może się zdarzyć, że od razu mieszkania nie dostaną - przyznaje Ewa Lipińska, dyrektor Wydziału Spraw Mieszkaniowych w lubelskim magistracie. * Imiona dzieci zostały zmienione.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama