Na boisku bez sentymentów
Rozmowa z Pawłem Tomczykiem, byłym piłkarzem Motoru
- 13.01.2008 23:43
- Pewne sygnały zaczęły do mnie docierać po moim ślubie, czyli po 5 stycznia. Działacze Motoru trochę się ożywili, częściej kontaktowali. Czekałem na to od października, wiedząc, że mój kontrakt niedługo przestanie być ważny. Aby nie zostać na lodzie zacząłem rozważać inne propozycje. W końcu doszło
do pewnych ustaleń w Płocku, z których już nie mogłem i nie chciałem się wycofać. Zaproponowano mi dobre warunki i nie miałem powodu, aby dłużej zwlekać. Poza tym, trafiłem do zespołu z dużymi aspiracjami, a to oznacza, że mam też szanse na sportowy rozwój.
- Atmosfera w drużynie rzeczywiście była znakomita i sądzę, że głównie dzięki niej potrafiliśmy zdobyć jesienią tyle punktów. Staraliśmy się zapomnieć o problemach i walczyliśmy o jak najlepsze wyniki. Chyba nie musimy się wstydzić, chociaż były też przykre wpadki. Same chęci jednak nie wystarczą do utrzymania rodziny. Przez rok można bazować na entuzjazmie, ale w pewnym momencie zapał maleje, studzi go proza życia.
- Wierzyłem bardzo długo. Niestety, nie dostrzegłem żadnych symptomów poprawy. Wręcz przeciwnie. Było coraz gorzej, rosło zadłużenie. Oby te kłopoty przeszły do historii.
- W każdej sprawie można się dogadać. Rozmawiałem z przedstawicielem zarządu i na razie doszliśmy do porozumienia. Na pewno nie chcę szkodzić macierzystemu klubowi.
- Będę się cieszył z każdego spotkania, ale na boisku nie mogę pozwolić sobie na sentymenty. Gra w piłkę, to w tej chwili moje główne zajęcie.
Reklama













Komentarze