Pertraktują i testują
Szkoleniowcy Motoru testują od wczoraj dwóch nowych zawodników.
- 17.01.2008 17:51
Trener Ryszard Kuźma namawia też do pozostania w klubie Daniela Koczona. Przypomnijmy, że najlepszy jesienią snajper lubelskiego drugoligowca otrzymał ofertę przeprowadzki do Lechii Gdańsk.
Na wczorajszych zajęciach pojawił się Paweł Kowalczyk (184 cm wzrostu), w sezonie 2003/2004 król strzelców w podkarpackiej IV lidze. Razem z Pogonią Leżajsk awansował do III ligi, rozpoczynając występy pod okiem... trenera Ryszarda Kuźmy, dziś szkoleniowca Motoru. Współpraca była dosyć owocna, ponieważ jesienią 2004 roku Kowalczyk ponownie był czołowym snajperem, ale już w wyższej klasie rozgrywkowej, zwracając na siebie uwagę menedżerów. Zimą trafił do Widzewa, w którym jednak nie odgrywał poważniejszej roli. Nie miał wielkiego wkładu w awans łodzian do ekstraklasy. Po sezonie 2005/2006 trafił do Stali Stalowa Wola, gdzie nie przebywał zbyt długo. Po roku powrócił do Pogoni, a teraz próbuje sił w Lublinie, zapewne licząc, że pod wodzą trenera Kuźmy może odzyskać dawną dyspozycję strzelecką. Koledzy z Leżajska twierdzą, że głównym atutem Kowalczyka (27 września skończy 28 lat) zawsze była szybkość.
Piotr Boratyński, to kolejny zawodnik sprawdzany w Motorze. Urodził się 29 czerwca 1983 roku i ma 174 cm wzrostu. Macierzystym klubem jest Huragan Morąg, a później reprezentował m.in. Polonię II Warszawa, Drwęcę Nowe Miasto Lubawskie, Jarotę Jarocin, Nadnarwiankę Pułtusk, a ostatnio Świt Nowy Dwór Mazowiecki.
Działacze Motoru nadal liczą, że zdołają przekonać do dalszych występów Daniela Koczona. Jeden z najskuteczniejszych w poprzedniej rundzie II-ligowców otrzymał oferty zmiany barw klubowych, jednak jeszcze nie zdecydował się na odejście i nadal trenuje z lubelskim zespołem. Najpoważniejszą propozycję złożyła Danielowi Lechia Gdańsk, chociaż wcześniej mówiło się o Górniku Zabrze i Jagiellonii Białystok. - Długo rozmawiałem z członkami zarządu, a w czwartek z trenerem Kuźmą - powiedział Daniel Koczon. - Wszyscy wiedzą, jakie są moje oczekiwania i mam nadzieję, że szybko dostanę odpowiedź. Sądzę, że do końca tygodnia wszystko się wyjaśni.
Wiele wskazuje na to, że leczenie kontuzji przez Marcina Popławskiego szczęśliwie dobiegło końca. Piłkarz był na badaniach w Łodzi, gdzie lekarze nie dopatrzyli się powikłań. - Wygląda na to, że noga jest zdrowa. Mogę trenować, uważając oczywiście, aby dawkować obciążenia - stwierdził Marcin Popławski.
Reklama













Komentarze