Reklama
Maser ma dojechać
Prejuce Nakoulma sygnalizuje uraz. Puchnący w oczach Tomasz Tomasik siedzi na ławce rezerwowych.
- 17.01.2008 17:45
O opatrunku z lodu lub zamrażającym chlorku może tylko pomarzyć. - \"Prezes” schodź, chłopaki gramy dalej w dziesiątkę - krzyczy w stronę podopiecznych trener Przemysław Cecherz i dodaje: Żeby tylko nie kontuzja, bo pojedzie na wycieczkę - zaklina szkoleniowiec. Na szczęście napastnika zamościan dopadły \"tylko” skurcze. W rolę masażysty szybko i sprawnie wciela się Artur Chałas, który udziela pomocy koledze. Tomasz Tomasik i Kamil Sawa, z podejrzeniem pęknięcia kości policzkowej, korzystają z rentgena w puławskim szpitalu. Takie obrazki można było zaobserwować w końcówce sparingowego spotkania Hetmana ze Stalą Poniatowa, po którym zamościanie udali się na nadmorski obóz. Jak się okazuje nie zabrali ze sobą masażysty.
Przez ostatnią dekadę tę rolę w klubie pełnił Andrzej Podlipski. - Gdzie jestem? W Zamościu, z tego co wiem chłopcy pojechali sami. Do Niechorza się nie wybieram. Nie świadczę już swoich usług Hetmanowi. Wypowiedzenie pracy otrzymałem 1 lipca, powodem była reorganizacja klubu. Później była 3-miesięczna umowa o dzieło, ale i ona dobiegła końca - wyjaśnia Andrzej Podlipski i dodaje: Pojechali bez masera? Nie, no ręce opadają. Przecież pierwszy obóz jest najważniejszy. To od niego zależy przygotowanie fizyczne, decyduje o późniejszej wytrzymałości i szybkości. W profesjonalnym klubie nie da się tego zrobić na wodzie. Ktoś musi podać piłkarzom choćby suplementy i odżywki. Pół roku wypowiedzenia to chyba dość czasu, żeby znaleźć dla mnie zastępcę, a nie czekać do ostatniej chwili - były maser Hetmana jest już porządnie zdenerwowany.
Spokojnie. Zadbaliśmy o odnowę biologiczną. Odpowiedni człowiek ma dojechać na zgrupowanie. To na razie zastępstwo. Kto to jest? Nie znam jego nazwiska. Jest to fizjoterapeuta - odpowiada prezes Jerzy Ślusarczyk. Według zapewnień głównodowodzącego, klub ma już następcę Andrzeja Podlipskiego, ale na obozie o piłkarzy zadba jeszcze tymczasowo zatrudniony maser. Ten właściwy powinien zameldować się w Zamościu za kilka dni. - Cały szkopuł w tym, że jest on spoza strefy Schengen i czeka na wizę. Kto to jest? - Dysponuje sporym doświadczeniem. Pracował między innymi z piłkarzami Karpat Lwów - uchyla rąbka tajemnicy menedżer \"hetmańskich” Gabriel Milczuk.
Paweł Grzegorczyk
- Obiecano mi, że ktoś dojedzie. Wierzę i czekam. Nie zawiodłem się na naszych działaczach - odpowiada poproszony o komentarz trener Przemysław Cecherz. Tyle w tej sprawie trener. Mnie nasuwa się za to inny komentarz. Maser mógł pojechać wraz z piłkarzami, wystarczyło tylko poszukać go odpowiednio wcześniej. Trzymam kciuki za powrót Hetmana na futbolowe salony. Tyle że w drodze do celu nie może być miejsca na improwizację.
Paweł Grzegorczyk
Reklama













Komentarze