Reklama
Porozumienie wszystkich stron
Decyzją Związkowego Trybunału Piłkarskiego najpóźniej do 1 lipca piłkarze Górnika, którzy rozwiązali kontrakty z winy klubu,
- 20.01.2008 20:12
będą musieli wrócić do Łęcznej. Ale tak naprawdę \"zielono-czarnym” bardziej zależy
na odszkodowaniach niż na samych zawodnikach. A z dziesiątki \"uciekinierów” dziś w trzecioligowym składzie najbardziej przydałby się Kamil Stachyra. Tym bardziej że sam zawodnik nie wyklucza takiego rozwiązania.
Oczyszczanie polskiej piłki z afery korupcyjnej miało wreszcie wprowadzić porządek. Jednak w ślad za tym - wyłapywaniem winnych i nakładaniem na nich kar - jak cień, podążył również chaos. Rozmiary i konsekwencje \"kupczenia” przerosły wielu decydentów. Choć nikt tego oficjalnie przyznać nie chce.
Wnioski o rozwiązanie kontraktów złożyło dziesięciu graczy. Wydział Gier uznał, że były zasadne. Każdy z piłkarzy, z kartą na ręku, bez większych kłopotów znalazł sobie nowego pracodawcę, bo żaden z nich nie chciał grać w trzeciej lidze. Piotr Leciejewski trafił do Korony Kielce, Michał Łabędzki do Arki Gdynia, Dawid Sołdecki do Jagiellonii Białystok, Walerij Sokolenko do Desny Czernihów (miał ofertę z Ruchu Chorzów), Przemysław Kulig do Cracovii, Tomasz Midzierski do Lecha Poznań, Toni Golem do Ruchu Chorzów, Borce Manevski do Pobedy Prilep, Przemysław Tytoń do Rody Kerkrade i Kamil Stachyra do Motoru Lublin. Jednak inna rzeczywistość nie dla każdego okazała się tak miła.
Więc kiedy Związkowy Trybunał Piłkarski uznał racje łęcznian i uchylił decyzję Wydziału Gier o rozwiązaniu umów z winy klubu, kilku z nich odetchnęło z ulgą. A Piotr Leciejewski natychmiast zameldował się w Górniku. Tylko, że tutaj już nikt go nie chciał. I \"Leciej” albo będzie walczył o miejsce w rezerwach, albo będzie musiał poszukać sobie nowego zespołu. Droga wolna. Bo Krzysztof Chrobak dziś tak naprawdę najbardziej potrzebuje młodzieżowców. A wymagane parametry wiekowe ciągle spełniają Tytoń, Sołdecki i Stachyra.
- 1 lipca jest datą graniczą, ale ci zawodnicy mogą wrócić przecież wcześniej. Kontrakty, które zawarli z nowymi zespołami, były tylko warunkowe, bo werdykt WG nie był prawomocny. Stąd tylko warunkowo zostali uprawnieni do gry. Rozesłaliśmy już orzeczenia do piłkarzy i klubu Górnik. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to następną instancją jest Trybunał Arbitrazowy ds. Sportu przy PKOl. - wyjaśnił wiceprzewodniczący ZTP Włodzimierz Głowacki. A Krzysztof Malinowski, wchodzący w skład tego gremium, dodał: Ustaliliśmy taką datę, ponieważ chcieliśmy również zabezpieczyć interesy klubów, które pozyskały po decyzji WG graczy Górnika. Potem znowu będą zawodnikami łęcznian. Choć mogą również wrócić i wcześniej. W jaki sposób? Potrzebne będzie porozumienie wszystkich stron.
To nie są kompletne odpowiedzi na pojawiające się pytania. A Górnik ma ich wiele. Dlatego mecenas Agata Wantuch, reprezentująca interesy klubu, już formułuje stosowne pisma. Bo jak potraktować sprawę Walerija Sokolenki, któremu w tzw. międzyczasie wygasł kontrakt i który już związał się z Polonią Bytom. Znając upór \"zielono-czarnych”, będą dążyli do wskazania osób winnych tego zamieszania oraz odszkodowań. I gdzie będą szukać tropu? W Warszawie, przy ul. Miodowej 1. Bo czemu winna jest Roda Kerkrade, podpisując kontrakt z Tytoniem? Niczemu, więc i ona może żądać zadośćuczynienia. A Tytoń? Sam przecież nie rozwiązał swojego kontraktu. Chociaż Łukasz Masłowski czy Mariusz Pawelec odeszli z Górnika po podaniu sobie rąk z prezesem.
Ten drugi, na zasadzie wypożyczenia, przeszedł do Górnika Zabrze. Ale, jak wszystko na to wskazuje, wypożyczenie przerobione zostanie na transfer definitywny. - Nie wiem, ile zapłacą za mnie zabrzanie, ale wszystko jest na dobrej drodze, że dalej będę grał w Orange Ekstraklasie - mówi łęczyński wychowanek. - Znalazłem się w szerokiej kadrze Polski i chciałbym to wykorzystać. Marzenia się spełniają. Dobrze się czuję u boku Tomka Hajty. Wcześniej uczyłem się od Bartka Jurkowskiego, a teraz od niego. Rozmawiałem już z prezesem Marianem Bulakiem i wiem, że nie będzie robił przeszkód w moim odejściu. Górnik Zabrze skorzysta z pierwokupu. Umowa będzie obowiązywała przez 3 lata.
Nowa interpretacja przepisów zaskoczyła natomiast Jakuba Grzegorzewskiego, któremu 31 grudnia skończyło się wypożyczenie do Odry Wodzisław. Sprawę napastnika dodatkowo skomplikowało zdarzenie, podczas którego został ugodzony nożem. - Nie chcę już do tego wracać. To było szczęście w nieszczęściu - pociesza się popularny \"Gonzo”. - Nie miałem poważnych uszkodzeń wewnętrznych i po kilku dniach opuściłem szpital. Mam nadzieję szybko wrócić do zajęć. W Łęcznej dano mi czas do końca stycznia na znalezienie innej drużyny - uściśla. I już wiadomo, że zainteresowały się nim Jagiellonia Białystok i Wisła Płock; \"Nafciarze” podobno również Leciejewskim.
Czy w tej sytuacji któryś z piłkarzy może faktycznie zasilić zimą Górnika. - Nawet nie otworzyłem pisma z ZTP - nie kryje Sołdecki. - Jestem na obozie z \"Jagą” i nie planuję ruszać się z Białegostoku.
W Łęcznej natomiast dowiedzieliśmy się, iż wkrótce w ekipie Krzysztofa Chrobaka może zameldować się Kamil Stachyra. Sytuacja w Motorze wciąż się nie zmienia i zaległości finansowe wobec zawodników stały się codziennością.
- To postanowienie ZTP, a nie moje widzimisię. Dlatego nie będą z tym polemizował. Kontrakt z Motorem mam do końca czerwca, ale nie wykluczam, że w Górniku mogę zameldować się nawet wcześniej - przyznał \"Kapi”.
Reklama













Komentarze