Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama NOWY LEXUS RZ Odkryj Steel-By-Wire | DNI OTWARTE 4-9 MAJA

Jak znikły drzewa z placu budowy?

Pracownicy Kazimierskiego Parku Krajobrazowego mieli doradzić, czy można wyciąć drzewa na działce, na której stoi hotel Król Kazimierz.
- Były zdrowe - zeznał wczoraj były pracownik parku. Tymczasem drzewa zostały usunięte bez zezwolenia. A winnych nie ma. Przed puławskim sądem toczy się proces byłego kazimierskiego radnego Pawła S. Jest oskarżony o składanie fałszywych zeznań oraz namawianie pracownika parku krajobrazowego do zniszczenia dokumentów z wizji lokalnej. Sprawa ma związek z budową hotelu Król Kazimierz. Trzy lata temu ówczesny radny przekonywał innych radnych do poparcia uchwał korzystnych dla spółki Alliance Holding, zajmującej się budową hotelu. W tym czasie jego żona dostała od firmy powiązanej ze spółką telefon komórkowy. Jeszcze przed rozpoczęciem prac budowlanych ktoś wyciął drzewa z miejsca, gdzie potem stanął hotel. Wczoraj przed puławskim sądem zeznawał Paweł M., który jako pracownik parku krajobrazowego uczestniczył w wizji lokalnej na miejscu budowy hotelu. - Dyrektor parku poinformował nas, że przyjedzie Paweł S. i zabierze nas na teren dawnej przetwórni, w miejsce, gdzie miał powstać hotel - mówił Paweł M. Były pracownik parku krajobrazowego zeznał, że wraz z inną pracownicą miał obejrzeć drzewa rosnące na działce i zaopiniować, czy nadają się do wycinki bez uzyskiwania koniecznych zezwoleń. Ale po oględzinach orzekli, że drzewa były w dobrym stanie i nie powinno się ich wyciąć. Potem sporządzili notatkę służbową, w której opisali całą sytuację. Paweł M. opowiadał również o zdarzeniu na Rynku w Kazimierzu po miesiącu po wizji lokalnej. - Zostałem zaczepiony przez Pawła S. Kiedy poinformowałem go, że z wizji lokalnej została sporządzona notatka, to poprosił mnie o jej zniszczenie. Powiedziałem, że to nie wchodzi w rachubę - opowiadał świadek. Z jego zeznań wynika także, że niebawem po wizji lokalnej drzewa zniknęły. Właściciel terenu, który budował tu hotel, zgłosił na policję ich kradzież. A po krótkim czasie sprawa została przez policję umorzona z powodu nieznalezienia sprawcy. Podczas jednej z wcześniejszych rozpraw dyrektor Zespołu Parków Krajobrazowych Wyżyny Lubelskiej Adam Madejski zeznał, że Paweł S. niewątpliwie przedstawił się jego pracownikom jako przedstawiciel inwestora. Sam Paweł S. utrzymywał w swoich zeznaniach, że nie był pełnomocnikiem firmy Alliance Holding, a jedynie obserwatorem wizji.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama