Restauracja Carmen (recenzja)
Ich przebojem są tapas, niewielkie hiszpańskie dania pachnące szafranem, anyżem, czosnkiem i dobrą oliwą, świeże owoce morza i Rabo de Toro. Bycze ogony w winie. Kto ich nie próbował, nie wie, co to życie. Na wizytę w restauracji Ismaela Hernándeza wydaliśmy 216 zł. I były to jak dotąd najlepiej wydane pieniądze.
24.08.2012 08:38