Reklama
7 / 13
Lublin, ul. Zamojska 33
Klienci przyjeżdżają do mnie z Zamościa, Chełma czy Lubartowa, ale teraz to nie ten handel, co kiedyś. Widzi pani, tyle gadamy i nikogo nie było. A kiedyś najwięcej się sprzedawało właśnie w poniedziałki. Ludzie ze wsi przyjeżdżali wtedy do miasta.
Tylko na ul. Zamojskiej było czterech czapników. Ja byłem najbardziej wykwalifikowanym rzemieślnikiem. Bo zanim przeszedłem na swoje, robiliśmy czapki dla wojska, kierowców autobusów, księży. Wszystko ręcznie. Na maszynach to dopiero w spółdzielni.
Kiedyś wszyscy chodzili w nakryciach głowy. I nikt na ulicy rękawów koszuli nie podwijał. A teraz? Ludzie w robią zakupy w ciucholandach. Potem przychodzą, by wymienić podszewkę czy skrócić daszek.
Autor: Michał Jadczak
Reklama
