Reklama
Spłonął, gdy żona poszła do sklepu
Wystarczyło kilkadziesiąt minut, by 74-mężczyzna spłonął dziś we własnym mieszkaniu przy ul. Furmańskiej w Lublinie. W tym czasie jego żona była w sklepie. Wyszła na chwilę.
- (MB)
- 15.01.2009 16:11
- Mężczyzna był niepełnosprawny, praktycznie przez cały czas leżał w łóżku - mówi st. kpt. Michał Badach, rzecznik Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie.
- Wiemy też, że palił dużo papierosów. I prawdopodobnie to właśnie zaprószenie ognia było przyczyną wybuchu pożaru.
Gdy żona wróciła ze sklepu, do mieszkania już nie dało się wejść. Na miejscu pracowały dwie jednostki strażaków. Ale mężczyzny, który był w środku, nie udało się już uratować.
Przez kilka godziny pozostali lokatorzy ewakuowani z kamienicy przy ul. Furmańskiej 2, musieli czekać poza domami. Strażacy i policjanci pozwolili im powrócić do domów po zabezpieczeniu miejsca pożaru.
Data dodania:
15.01.2009 16:11
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze