Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prawdziwe święta z gośćmi ze Wschodu

Rozmowa dnia z Teresą Kozłowską, która przyjmuje na święta wielkanocne Polaków ze Wschodu.
- Wszystko zaczęło się sześć lat temu od tego, że usłyszałam w kościele ogłoszenie o corocznych pielgrzymkach naszych rodaków ze Wschodu. Postanowiłam się przyłączyć. To dla nich niepowtarzalna okazja, żeby zobaczyli ojczyznę swoich przodków i żeby poczuli się jak u siebie. Ja z kolei mogę poznać niesamowite historie ich życia. - Pewnie, że myślałam, ale podchodzę do tego duchowo. Chciałam spróbować i jak na razie mam tylko dobre wspomnienia z tych wizyt. Rodzina też to zaakceptowała, chociaż na początku byli sceptyczni. Teraz już nie wyobrażam sobie innych świąt. - Oczywiście. Piszemy do siebie listy, dzwonimy, wysyłamy zdjęcia. Szkoda że nie mieliśmy jeszcze okazji, żeby się ponownie spotkać. Co roku przyjeżdżają nowe osoby. Z reguły przyjmuję kobiety, bo z nimi najlepiej się dogaduję. Dużo rozmawiamy, czasami nawet wymieniamy się przepisami kulinarnymi. - To będzie zależało o tego, kto nas odwiedzi. Muszę poznać charakter, osobowość, nie chcę niczego narzucać. Na pewno będzie tradycyjne wielkanocne śniadanie. Możemy się też wybrać na wycieczkę po Lublinie i okolicach. Chciałabym żeby ten pobyt był jak najbardziej atrakcyjny.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama