Będą nas kusić i obiecywać
Za kilka dni zobaczycie ich na niezliczonych billboardach i plakatach. W spotach radiowych i telewizyjnych będą uwodzicielsko nas zachęcać, żeby to właśnie na nich zagłosować w wyborach do Parlamentu Europejskiego.
- 23.04.2009 10:30
Partie dopinają listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego (mają czas do 28 kwietnia). Styl dowolny. Jedni, jak PSL, działają według hasła \"wszystkie ręce na pokład”. Stąd na listach znajdziemy lokalnych liderów. Inni - jak PO - oddali pierwsze miejsce osobie spoza regionu.
- Sam fakt urodzenia na Lubelszczyźnie nie czyni takiej osoby najlepszym reprezentantem regionu w PE - mówi Lena Kolarska-Bobińska prof. socjologii i szefowa warszawskiego Instytutu Spraw Publicznych. - Męża nie nabywa się w związku z miejscem urodzenia, tylko w związku emocjonalnym.
Kolarska-Bobińska bardzo się stara, żeby mieszkańcy nie widzieli w niej klasycznego \"spadochroniarza”, którego kompletnie nie interesuje region, z którego startuje, a liczy jedynie na magię loga partii czy pierwszego miejsca na liście. Zamieszkała w Lublinie w wynajętym mieszkaniu, objeżdża miasta i miasteczka na Lubelszczyźnie, w telewizji występuje z Bramą Krakowską w tle.
- Ja wylądowałam w Lublinie dawno temu. Mam wiedzę, doświadczenie i kontakty - zapowiada kandydatka. - Gwarantuję, że będę dobrze i godnie reprezentować Lubelszczyznę. Nie będę uczestniczyła w lokalnych układach i rozgrywkach. Jestem nową osobą w polityce i chcę wprowadzić nową jakość.
Jednak już poznała smak przedwyborczej walki. Marek Migalski, politolog startujący z list PiS, zauważył kilka dni temu w TVN24: Pani zarzuca brutalność polskiego języka w polityce, a ma protektora w Januszu Palikocie. To ten sam polityk, który insynuuje politykom homoseksualizm, alkoholizm i prostytuowanie się polityczne.
Z drugiego miejsca listy PiS wystartuje poseł Tomasz Dudziński z Parczewa. Baczni obserwatorzy życia politycznego pamiętają, że przed ostatnimi wyborami do parlamentu był szefem kampanii medialnej partii. Ludzie Jarosława Kaczyńskiego przepadli, a Dudziński zniknął. Teraz korzysta ze zdobytego doświadczenia. To, że będzie starał się o mandat europosła dało się wyczuć jeszcze przed zatwierdzeniem listy.
Najpierw zbeształ Janusza Palikota za stwierdzenie \"są różne sposoby upijania się (...) Można upić się na Buddę (znikam) i na Chrystusa (umrę za wszystkich z przepicia)” i zawiadomił o tej wypowiedzi prokuraturę. Potem rozgrywał sprawę niejasnych wpłat studentów na kampanię wyborczą Palikota w 2005 r. Domagał się ponownego wszczęcia śledztwa w tej sprawie. Jak zauważył portal politbiuro.pl, Dudziński wyspecjalizował się w Palikocie, jest jego, jak mówią Amerykanie, watchdogiem (nadzorcą).
- Opozycja kontroluje partię rządzącą, a ja zadając trudne pytania spełniam swoją rolę. Obaj jesteśmy z Lubelszczyzny i dlatego jest rzeczą naturalną, że patrzę na ręce Palikota - mówi Tomasz Dudziński. - Na razie jestem zaangażowany w prace sztabu centralnego partii, ale będą spotykał się z wyborcami w terenie.
Bo, jak mówi poseł, nie ma lepszego sposobu na kampanię.
Te wybory będą różniły się od samorządowych czy parlamentarnych. Na listach jest zdecydowanie mniej ludzi, krytykowanych przez media za brak szacunku dla standardów obowiązujących w życiu publicznym. Jednak wśród kandydatów PO znalazła się zastępca burmistrza Kraśnika Agnieszka Orzeł-Depta. Opozycyjni radni zarzucają jej nepotyzm.
Siostra Orzeł-Depty, Iwona Kuczek, prowadzi firmę \"Wizjer”, zwycięzcę wielu miejskich przetargów, m.in. na administrowanie wiatami przystankowymi czy sprzątanie bloków mieszkalnych (za ponad 120 tys. zł). \"Wizjer” administruje również za blisko pół miliona złotych zalewem kraśnickim, roznosi za opłatą urzędową korespondencję i administruje miejskimi szaletami z miejscami na reklamy.
Z urzędem powiązani są mężowie obu sióstr. Jeszcze kilka miesięcy temu Łukasz Kuczek, mąż właścicielki \"Wizjera”, szefował Wydziałowi Gospodarki Mieniem w kraśnickim magistracie. Wydział ten nadzorował kwestie związane m.in. z przystankami autobusowymi, zalewem i przetargami. Mariusz Depta był współwłaścicielem firmy pogrzebowej, która wygrała przetarg na administrowanie cmentarzem komunalnym w Kraśniku. Z udziałów w firmie zrezygnował dopiero, kiedy został radnym.
Start zapowiedział Wojciech Wierzejski z LPR. Za czasów świetności Ligi często gościł w telewizji, a rozgłos zdobył smaganiem politycznych przeciwników. Ale nie zawsze dobrze na tym wychodził: przegrał proces z młodym lubelskim działaczem SLD, Piotrem Zawrotniakiem. Wierzejski nazwał go \"stalinowskim zwyrodnialcem” za wystąpienie na obchodach PRL-owskiego święta 22 lipca w 2006 roku. Sąd nakazał prawicowemu politykowi wpłatę 10 tys. zł na konto Fundacji Pomocy Weteranom Ludowego Wojska Polskiego. - Natomiast nie przeprosił mnie na łamach Dziennika Wschodniego, tak wygląda jego szacunek dla prawa - mówi Zawrotniak.
Od Wierzejskiego dostawało się nie tylko rywalom z innych partii. Wierzejski krytykował homoseksualistów i reprezentujące ich organizacje. Pięć lat temu nie chciał podać ręki organizatorom Parady Równości (\"ze względów higienicznych”). Później wywiesił w Internecie \"listę gejów i lesbijek”.
Są też kandydaci tajemniczy. Listę Samoobrony ma otworzyć Wiesław Kuc. Od pięciu lat jest europosłem. Czym dał się poznać? Trudno powiedzieć.
Kuc przypomina o sobie organizując w swoim biurze poselskim konferencje prasowe Andrzeja Leppera. W rozmaitych rankingach wypada słabo. Na przygotowanej przez Instytut Sobieskiego liście najbardziej aktywnych i skutecznych polskich posłów Kuc jest dopiero 43 (i najgorszy z lubelskich delegatów do Brukseli).
Nie tylko Lena Kolarska-Bobińska została zrzucona w Lublinie. Na pierwszym miejscu listy Porozumienia dla Przyszłości wyborcy znajdą posła Marka Borowskiego (SdPl). Były marszałek Sejmu ma być lokomotywą lewicowej partii i odebrać głosy konkurencyjnemu komitetowi SLD-UP. Na razie trudno spotkać go na deptaku.
Wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 7 czerwca.
Zapraszamy do głosowania w naszym plebiscycie \"Prawybory z Dziennikiem”!













Komentarze