Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zaopiekują się cmentarzem na Monte Cassino

Uczniowie z Bychawy i Zakrzówka jadą do Włoch, by 18 maja wziąć udział w obchodach 65. rocznicy bitwy pod Monte Cassino. W imieniu polskiej młodzieży przejmą opiekę nad cmentarzem wojennym, na którym spoczywają nasi żołnierze.
- Najważniejsze, że będę mogła porozmawiać z uczestnikami bitwy pod Monte Cassino. Doświadczyć historii na żywo - mówi Anna Wierzchowska, uczennica II klasy liceum w Bychawie. Na tegorocznych uroczystościach, Polskę będzie reprezentować skromna delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele oraz 100-osobowa grupa z Lubelszczyzny. 15 maja do Włoch wyjadą od nas dwa autokary pełne młodych ludzi. Pod Monte Cassino wybiera się chór z Zespołu Szkól w Zakrzówku oraz Orkiestra \"Henryczki” z Zespołu Szkół im. Ks. A. Kwiatkowskiego w Bychawie. - Podczas uroczystości zagramy hymn polski i włoski oraz zestaw pieśni patriotycznych, m.in. \"Czerwone maki” i \"Pierwsza Brygada” - mówi Henryk Dudziak, dyrektor szkoły w Bychawie i dyrygent w jednej osobie. Wyjazd jest możliwy m.in. dzięki Fundacji Andrzej Marzec Monte Cassino. - Wielokrotnie odwiedzałem cmentarz polskich żołnierzy i z zazdrością patrzyłem, jak grupy młodych ludzi z USA, Niemiec, Nowej Zelandii, Anglii pielęgnowały groby poległych żołnierzy na cmentarzach narodowych. A nasz cmentarz ożywał tylko podczas uroczystości - mówi założyciel fundacji Andrzej Marzec z Kraśnika. - Chciałem to zmienić i wspólnie z grupą ludzi dobrej woli powołałem fundację. - Chcemy organizować wycieczki dla szkół z naszego regionu, podczas których młode pokolenie pozna historię na żywo. I razem z rówieśnikami z innych krajów popracuje przy porządkowaniu wojennych nekropolii. Opieka nad grobami żołnierzy to nasz obowiązek. Dlatego przekazanie tej \"służby” lubelskiej młodzieży przez weteranów II Korpusu jest dla nas wielkim zaszczytem - dodaje ppłk rezerwy Zbigniew Mańka, członek rady programowej fundacji. Jej działalnością interesują się już ludzie z całego świata. - Kontaktują się z nami rodziny żołnierzy gen. Andersa z Nowego Jorku, Paryża, Londynu. Chcą nas wspierać, przesyłają pamiątki z tamtych czasów - dodaje A. Marzec.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama