Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Przedwyborcza debata ze zgrzytem w tle

Kandydaci na europosłów spotkali się dziś m.in. ze studentami Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Zamościu . Nie obyło się bez zgrzytu. Na spotkaniu nie pojawił się poseł Sławomir Zawiślak z PiS. Twierdzi, że nie został zaproszony.
- Były doniesienia w prasie na temat tej debaty, ale imiennego zaproszenia nie dostałem - tłumaczy Zawiślak, zamojski kandydat na europosła z PiS. - Nie było też informacji od organizatorów. Dlaczego? Traktuje to jako ich niedociągnięcie. Na dzisiejszą debatę przybyło 6 kandydatów: Lena Kolarska-Bobińska (PO), Marek Borowski (Porozumienie dla przyszłości-Centrolewica), Marian Kowalski (UPR), Jerzy Gryz (SLD-UP), Arkadiusz Bratkowski (PSL) oraz Stanisław Grześko (Libertas). Spotkanie odbyło się w sali Consulatus zamojskiego Ratusza. Były autoprezentacje w kilku językach (nie wszyscy chcieli zrezygnować z polskiego) oraz dyskusja ze studentami. - Będę mówił w języku polskim, bo poprzestałem na szkole średniej - mówił eurokandydat Kowalski. - Nie chce udawać ważniaka. Moja wizja UE to jej brak. Państwa powinny wchodzić w układy dwustronne, nie zbiorowe. Jestem przeciw traktatowi z Lizbony. Przeważały jednak głosy euroentuzjastów. - Opowiadamy się za zacieśnieniem unijnej współpracy - zapewniał Marek Borowski. - Także jeśli chodzi o przepływ ludzi. W wielu sprawach UE powinna mówić jednym głosem, zwłaszcza jeśli dotyczy to spraw dziejących się poza nią. Jesteśmy też za unią socjalną, która dba o swoich obywateli. Także w tym regionie. - Unia jest na zakręcie - mówiła także prof. Lena Kolarska-Bobińska. - Podczas kryzysu rozrywana jest egoizmem różnych państw. Jest wiele spraw, o które warto walczyć. Jeśli zostaną np. odcięte pieniądze na politykę regionalną, odczujemy to. Co o UE sądzą kandydaci z PiS, nie mogliśmy się dowiedzieć. Żaden z nich na debatę nie przybył. - Zaprosiliśmy dziesięć sztabów wyborczych - mówi Ewa Kołtun z działu rozwoju PWSZ. - Swoje przybycie potwierdziło tylko 6 kandydatów. - Żadnego z nich nie zawiadamialiśmy imiennie - dodaje Jerzy Korniluk, kanclerz tej uczelni. - Dlaczego? To sztaby powinny wystawiać rozmówców. Nie zawsze musimy wiedzieć, jaka jest ich polityka, kto jest np., pierwszy na liście, a kto trzeci. W przypadku PiS zawiadamialiśmy sztab w Lublinie. Adres znaleźliśmy w Internecie. Przyszła zwrotka, że jest on nieaktualny. PWSZ się jednak nie poddała. - Do pana posła Zawiślaka telefonu komórkowego nie mam, ale zadzwoniłem do posła Żukowskiego, a później do pana Sprawki - tłumaczy kanclerz. - Obiecał, że może przyjedzie… poseł Dudziński z PiS. Nikt się jednak nie pojawił. Zawiślak się tym nie zraził. - Bo wyborcy mają już wyrobione zdanie o kandydatach - zapewniał z przekonaniem.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama