Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Związkowa się spóźnia, bo mieszkańcy protestują

Protesty części mieszkańców opóźnią budowę nowego odcinka ul. Związkowej. Miasto musi od nowa sporządzić dokument, bez którego prace nie ruszą.
Część mieszkańców nie chce nowej drogi. – Będzie za duży hałas w naszej okolicy, a wstrząsy wywołane przez przejeżdżające samochody mogą zagrażać naszym budynkom – twierdzi Elżbieta Mitura, przewodnicząca Rady Dzielnicy Ponikwoda. – Już teraz na budynkach pojawiają się spękania. Najgorzej mają mieszkańcy ul. Jagodowej – dodaje. Sporny odcinek ul. Związkowej ma biec do Walecznych i zbierać ruch z Bazylianówki, Ponikwody i Rudnika. W ramach tej samej inwestycji ul. Walecznych ma być dociągnięta do Truskawkowej, a Jagodowa wydłuży się o nowy fragment, który połączy ul. Bazylianówka i ul. Ponikwoda. Przeciwnicy nowej drogi wygrali pierwszą potyczkę z urzędnikami. W czerwcu oprotestowali wydaną przez miejski Wydział Ochrony Środowiska decyzję środowiskową, która jest jednym z podstawowych dokumentów niezbędnych do wydania pozwolenia na budowę. Sprawa trafiła do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. SKO przyznało rację protestującym i nakazało miejskim urzędnikom ponowne przygotowanie decyzji środowiskowej. – Dla nas to bardzo dobra wiadomość – mówi Mitura. To rozstrzygnięcie martwi za to mieszkańców nowych bloków powstających na Rudniku. – To skandal, że znowu przez protesty kilku osób, droga nie będzie budowana – oburza się Maria Adamczyk, jedna z mieszkanek Cyprysowej. – Tą gruntową drogą, którą teraz mamy, już całkiem nie da się jeździć. Dziura na dziurze, jak na wsi. – Tak się cieszyliśmy, jak w czerwcu zaczęli układać rury w ziemi. Teraz prace stanęły przez garstkę samolubnych ludzi, którzy na swoje posesje przy Jagodowej dojeżdżają normalną drogą, a nasz los ich nie obchodzi – dodaje pan Krzysztof, mieszkaniec Rudnika. Magistrat zakładał, że prace przy budowie drogi uda się rozpocząć we wrześniu. Ale orzeczenie SKO przekreśla te plany. – Jeśli za trzy miesiące uda się wprowadzić wykonawcę na plac budowy to będzie dobrze – mówi Marek Młynarczyk, zastępca dyrektora Wydziału Inwestycji w lubelskim Urzędzie Miasta.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama