Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rząd tnie etaty, urzędnicy zlecą ze stołków

Rząd chce zwolnić w przyszłym roku 10 procent pracowników w podległych mu urzędach. Wczoraj projekt ustawy „o racjonalizacji zatrudnienia” trafił do Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego. Potwierdził nam to Jarosław Szymczyk, dyrektor generalny w urzędzie.
Cięcia w administracji rządowej to skutek kryzysu i zmniejszających się wpływów do kasy państwa. I nie ma od nich odwrotu. Do lutego dyr. Szymczyk musi mieć gotowy plan restrukturyzacji, a do końca czerwca wprowadzić go w życie. Pod groźbą nagany lub kary finansowej. W Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim pracuje (razem z delegaturami) ok. 550 osób. W całej administracji zespolonej, agencjach, NFZ, ZUS i KRUS pracę ma kilka tysięcy osób. Według projektu cięć, zwolnieni urzędnicy dostaną odszkodowania: od jednomiesięcznego do trzymiesięcznego wynagrodzenia, w zależności od stażu pracy. Spokojnie mogą spać samorządowcy, pracownicy uczelni publicznych oraz służb mundurowych – ich redukcja nie dotknie. Pracy nie stracą też osoby, które mają cztery lata do emerytury, pracownice w ciąży lub na urlopie macierzyńskim. – To dopiero projekt, jeszcze wiele może się w nim zmienić – ocenia dyr. Szymczyk. Jednak już teraz zastanawia się kogo będzie musiał zwolnić. Na razie co projekt poszedł do oceny związków zawodowych. A te już dziś zapowiadają walkę o miejsca pracy. Na „racjonalizacji zatrudnienia” rząd chce zaoszczędzić pół miliarda złotych w przyszłym roku oraz 1,2–1,26 mld zł w następnych trzech latach.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama