Motor Lublin – Legia Warszawa
Bramki:
Motor:
Legia:
Żółte kartki:
Sędziuje: Jarosław Przybył (Kluczbork).
Widzów: 15200.
Rezerwowi:
Motor:
Legia:
--------------------------------------------------
Minęło kilka dni od świetnego występu Motoru w STS Pucharze Polski. Lublinianie we wtorek rozbili Legię aż 3:0. Kibice pewnie zastanawiają się jednak, jaką twarz gospodarzy zobaczą tym razem? W końcu w poprzednią sobotę była wpadka przeciwko Piastowi Gliwice, we wtorek koncert z „Wojskowymi”, a teraz? Karol Czubak przekonywał po końcowym gwizdku pucharowego starcia, że to ta wtorkowa twarz drużyny jest prawdziwa. Przekonamy się o tym późnym wieczorem.
Nastroje troszkę tonował za to Gasper Tratnik, który ostatnio wskoczył do bramki w miejsce Mihaia Popy i na pewno spisywał się bardzo dobrze.
– Jesteśmy bardzo zadowoleni, ale nie możemy popadać w euforię. Za trzy dni czeka nas kolejny mecz, dlatego musimy się dobrze zregenerować i dalej robić swoje – zapewnia Gasper Tratnik.
A czego spodziewa się w sobotę?
– Nie wiem czy to sobotnie spotkanie będzie trudniejsze. Trzeba jednak odpowiednio się przygotować. Wygraliśmy pierwszy mecz 3:0, ale w sobotę znów trzeba zrobić wszystko tak samo dobrze. Wierzę w nasz zespół. Wiem, na co nas stać i myślę, że możemy ponownie pokonać Legię – dodaje golkiper żółto-biało-niebieskich.
Pytanie też, co wykombinuje Marek Papszun. Ostatnio jego drużyna nie zachwycała już w lidze. Straciła zwycięstwo w Gliwicach w końcówce, sama uratowała później punkt w domowym spotkaniu ze Śląskiem Wrocław, a parę dni temu dostała lanie w Lublinie. Czy w sobotę wyjdzie z dołka?
– Zabrakło nam pewnie wszystkiego po trochu. Brakuje niektórym trochę umiejętności i ogrania. Jeżeli chodzi o tych zawodników, którzy dopiero dołączyli, jak Sevcik czy Kuchta. Musimy po prostu zagrać lepiej. Pokazaliśmy to w drugiej połowie. Nie może być takiej różnicy między połowami. Bo jeżeli grasz cały taki mecz, taki paździerz, to okej – trzeba tutaj doszukiwać się i tego, i tego, i tamtego. Ale okazało się, że w tej drugiej połowie możemy mieć kulturę gry i nie tracić piłki w pierwszym, drugim kontakcie. Musimy pracować dalej, poprawiać jakość gry i też skuteczność, bo w tych dwóch meczach szans mieliśmy mimo wszystko. Czy po stałych fragmentach, czy nie, to nie ma wielkiego znaczenia, po czym się tworzy szanse. Do tych stałych fragmentów też trzeba dojść – wyjaśnia Marek Papszun.


Komentarze