Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Garmażerka z brudnej piwnicy po zakładzie fryzjerskim trafiała do Groszka

Paszteciki, pierogi i inne wyroby garmażeryjne produkowano w brudnej piwnicy, w której wcześniej mieścił się zakład fryzjerski. Żywność sprzedawana była w sklepie Groszek. Sanepid zamknął nielegalny biznes.
Właścicielka Groszka mieszczącego się przy ulicy Montażowej 14 na Tatarach postanowiła sobie dorobić. Urządziła w piwnicy sklepu zakład garmażeryjny. – Dostaliśmy zgłoszenie od anonimowej osoby. Tuż za stoiskiem z wędlinami były drzwi do piwnicy. Produkcja była prowadzona w skandalicznych warunkach, na dodatek bez zezwolenia – opowiada Barbara Sawa-Wojtanowicz z lubelskiego sanepidu. Oprócz brudu, wilgoci i stęchlizny inspektorzy zastali w \"garmażerce\" m.in. umywalkę do mycia głowy czy suszarkę bębnową. W pomieszczeniach nie było mowy o zachowywaniu jakichkolwiek zasad higienicznego przygotowywania żywności. Pracownicy mieli brudne ubrania, brakowało także miejsc, w których mogliby by umyć ręce. – Surowce i półprodukty pochodziły nie wiadomo skąd, a łosoś znaleziony w lodówce był od lipca przeterminowany. Jego zapach i wygląd pozostawiały wiele do życzenia. Taka żywność była sprzedawana w Groszku – dodaje Sawa-Wojtanowicz. Sanepid zamknął nielegalny biznes i wypisał mandat na 500 zł. To jednak nie koniec. Właścicielka poniesie także koszty grzywny jaką z pewnością nałoży wojewódzki sanepid. Pokryje także koszty kontroli. (tom)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama