Prokuratura: Znany lubelski chirurg podał dzieciom zły lek
Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie śmierci dwuletniej Mileny zoperowanej w DSK w Lublinie. Korzystna dla ordynatora i dwójki lekarzy okazała się opinia biegłych. Ordynator został jednak oskarżony, ale w zupełnie innej sprawie.
- 04.01.2010 18:07
Dwuletnia Milena trafiła do Kliniki Chirurgii i Traumatologii Dziecięcej Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie 30 sierpnia 2006 roku. Miała przejść operację rozszczepionego podniebienia. Zanim do tego doszło, zrobiono jej badanie rentgenowskie klatki piersiowej.
Tego samego dnia ordynator Jerzy O. przeprowadził zabieg. Po kilku godzinach dziewczynka zaczęła mieć kłopoty z oddychaniem. Zmarła dwa dni później. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną była ostra niewydolność oddechowa.
Rodzina Milenki zawiadomiła prokuraturę, a ta postawiła trzem lekarzom zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci dziecka. Wynikało z nich, że przed zabiegiem nie zapoznali się z wynikiem badania rentgenowskiego, które wykazało zapalenie płuc. Ten błąd doprowadził do zgonu dziewczynki.
Prokuratura – stawiając takie zarzuty – miała w ręku niekorzystną dla medyków opinię biegłych. Ale kolejne były już dla nich korzystne.
– Biegli nie doszukali się powiązania pomiędzy postępowaniem lekarzy a śmiercią dziecka – mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – Dlatego śledztwo zostało umorzone z powodu nie stwierdzenia przestępstwa.
Jerzy O. został oskarżony w innej sprawie, dotyczącej zaniedbań przy pooperacyjnym leczeniu dwóch noworodków. Dzieci trafiły na jego oddział latem 2008 roku. Przeszły operacje, po czym rozwinęła się u nich infekcja grzybicza. Jedno z nich zmarło.
Według opinii biegłych, dzieciom podawano nieskuteczny lek. Pomimo braku efektów w leczeniu, lekarze nie zmienili medykamentu. Prokuratura uznała, że za błędy w leczeniu pooperacyjnym odpowiada ordynator.
– Został oskarżony o nieumyślne narażenie dwójki pacjentów na utratę życia bądź na ciężki uszczerbek na zdrowiu – informuje Syk-Jankowska. – Nie przyznał się, w wyjaśnieniach kwestionował to, że jest pociągany do odpowiedzialności.
Jerzemu O. grozi do roku pozbawienia wolności. Sprawa trafiła do Sądu Rejonowego w Lublinie.
Reklama
Komentarze