Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Radny PO podpisał się, a go nie było. Śledczy: Nie ma za co karać

Nie popełnił przestępstwa radny, który przyszedł na sesję Rady Miasta tuż przed jej końcem i potwierdził podpisem, że był od początku. Tak uznała prokuratura. Radny zapowiada już, że "podejmie kroki wobec przewodniczącego, który o sprawie powiadomił śledczych
Radny PO podpisał się, a go nie było. Śledczy: Nie ma za co karać
Wszystko rozegrało się 15 maja. Posiedzenie zaczęło się, jak zwykle, o godz. 9. Ale radny Stanisław Podgórski dotarł dopiero przed godz. 13, już po głosowaniach. Mimo to, potwierdził na liście obecność na rozpoczęciu obrad.

17 minut później, gdy sesja się skończyła, radny podpisał, że był do końca. W Lublinie tylko dwa podpisy gwarantują radnemu zaliczenie obecności i pełną wysokość.

- To poświadczenie nieprawdy - mówił tuż po sesji Piotr Kowalczyk, przewodniczący Rady Miasta. - Sprawa jest bulwersująca, zwłaszcza że chodzi o osiągnięcie korzyści - stwierdził Kowalczyk i złożył zawiadomienie w prokuraturze. Poruszał w nim dwa wątki: poświadczenie nieprawdy w dokumencie
i próba wyłudzenia części diety. - Nie miałem wyjścia - tłumaczył przewodniczący.

Śledztwo umorzone

Prokuratura właśnie umorzyła śledztwo. - Nie możemy mówić o wyłudzeniu korzyści majątkowej, bo w czasie nieobecności na sesji radny był zajęty innymi obowiązkami radnego, a było to spotkanie z wicemarszałkiem województwa - mówi Jadwiga Nowak, szefowa Prokuratury Rejonowej
Lublin-Północ.

- Nie mamy też do czynienia z poświadczeniem nieprawdy w dokumencie, bo ten artykuł kodeksu chroni dokumenty, wystawione przez funkcjonariusza publicznego w związku z jego władztwem i na potrzeby publiczne - wyjaśnia prokurator Nowak. - W tym przypadku nie zostały spełnione dwie cechy. Radny
nie wystawiał tego dokumentu i nie był on na potrzeby publiczne tylko na wewnętrzne potrzeby rady. Nie usprawiedliwiamy w ten sposób zachowania radnego, ale to już wewnętrzna sprawa rady.

Podgórski grozi sądem

- Podejmę stosowne kroki prawne wobec pana Piotra Kowalczyka - zapowiada już Podgórski w wydanym dzisiaj specjalnym oświadczeniu. Zawiadomienie złożone przez przewodniczącego nazywa "częścią brutalnej gry politycznej”. - Publicznie podważano moją reputację i autorytet - podkreśla.

Stwierdza też, że Kowalczyk "utracił moralne prawo” do sprawowania swojej funkcji. - Musiałem złożyć zawiadomienie, wypełniałem obowiązki funkcjonariusza publicznego - mówi Kowalczyk. - Chcę zapoznać się z argumentacją prokuratury - odpowiada, gdy pytamy, czy odwoła się od decyzji śledczych.

Diety nie dostanie

Zapowiada za to, że nie wypłaci Podgórskiemu 350 zł, o które w związku z nieobecnością pomniejszona została jego dieta. - Nie zapłacę za nieobecność, chyba że mnie ktoś do tego zmusi - zastrzega przewodniczący.

Podgórski to najbogatszy z radnych, prowadzi centrum medyczne Farmed. W trakcie majowej sesji był jeszcze członkiem Platformy Obywatelskiej. Później został z niej usunięty.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama