Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

W sobotę o godz. 18.30 Azoty zagrają w Piotrkowie Trybunalskim

Zarówno dla Piotrkowianina, jak i dla Azotów, sobotnie spotkanie ma bardzo ważne znaczenie. Od jego wyniku zależeć już może lokata, którą zajmą po rundzie zasadniczej podopieczni Bogdana Kowalczyka.
Przegrana w Piotrkowie, przy jednoczesnych zwycięstwach Travelandu Olsztyn i Zagłębia Lubin, praktycznie zamknie drogę do czwartego, a może i piątego miejsca. Jeżeli puławianie zaprezentują taki styl, jak przed tygodniem w przegranym meczu z Chrobrym Głogów, nie mają co liczyć na sukces. Gospodarze, którzy oddali ostatnio komplet punktów AZS AWFiS Gdańsk, nadal mają szansę na play-off. Toczą korespondencyjną walkę o ósmą pozycję ze Śląskiem Wrocław, mającym tyle samo punktów – 14. Więcej szans daje się nawet piotrkowianom, którzy w ostatniej kolejce podejmować będą właśnie siódemkę z Dolnego Śląska. Niestety w Piotrkowie Trybunalskim Azoty nie wystąpią w optymalnym składzie, ponieważ zabraknie kontuzjowanego Remigiusza Lasonia. Rozgrywający, który już przed tygodniem grał z bólem kolana, przeszedł badanie USG. – Mam naderwane więzadło piszczelowe poboczne i uszkodzoną łękotkę. Otrzymałem specjalny zastrzyk z lekiem regenerującym, ale w tym tygodniu nie trenowałem. Jeżeli lekarz pozwoli, być może lekkie truchtanie zacznę dopiero od poniedziałku. Razem z kontuzjowanym Marcinem Kurowskim wybieram się do Piotrkowa w roli kibica. Dla nas jest to mecz o życie, jeśli przegramy, możemy poważnie skomplikować swoją sytuację – wyjaśnia Lasoń. – Doskonale wiem, że rywali prowadzi Piotr Dropek, kiedyś trener Azotów, z którym znam się dobrze – mówi Bogdan Kowalczyk. – Jednak nie doszukiwałbym się żadnych podtekstów. To dla nas bardzo ważny mecz i jedziemy, aby wygrać. Mamy sposób na rywala, ale wszystko zależy od tego, jak zawodnicy zrealizują moje założenia.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama