Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pożar w Muzeum na Majdanku: Przyczyny wybuchu ognia już znane

Prokuratura umorzy śledztwo w sprawie pożaru baraku Muzeum na Majdanku. Opinia biegłego wyklucza podpalenie.
- Oględziny miejsca zdarzenia przez biegłego jednoznacznie wskazują na to, że pożar nie wybuchł ani z powodu zwarcia instalacji elektrycznej, ani udziału osób trzecich, czyli podpalenia – wyjaśnia Dorota Kawa, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lublinie. Pożar wybuchł na początku sierpnia. Ogień pojawił się w baraku w nocy. Strażacy przez kilka godzin starali się go ugasić. Pożar był bardzo duży, według świadków płomienie były wysokie na kilka metrów. Ogień strawił prawie cały barak, w którym były trzymane buty należące do więźniów byłego obozu koncentracyjnego. Straty szacowano na ponad milion zł. W środku była także składowana papa. To w połączeniu z upałem i bardzo wysoką temperaturą w środku budynku mogło doprowadzić do pożaru. Prokuratura wszczęła śledztwo, w którym najważniejsza była opinia biegłego, co do przyczyny pożaru. Specjalista przez kilka miesięcy nie przekazał śledczym żadnej odpowiedzi. Wszystko dlatego, że szukał odczynników chemicznych, które pozwoliłyby określić wiek papy składowanej w baraku. - Na papie leżało szkło z dawnych świetlików w budynku. Światło słoneczne wpadało przez szybę i przechodziło jeszcze przez resztki świetlików. Przez to powstał efekt skupienia światła jak w soczewce i papa zapaliła się od tego – tłumaczy prokurator Kawa. W piątek prokuratura ma podjąć decyzję, co do dalszych losów śledztwa. Najprawdopodobniej będzie umorzone.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama