Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Rotten Bark: muzyczna petarda z Włodawy

Trzy minuty w muzycznym show telewizji Polsat wystarczył, by na ich punkcie oszalały setki młodych ludzi w całej Polsce. Rotten Bark, popowo-punkowy zespół wywodzący się z Włodawy, ma szansę przejść do półfinału programu \"Must be the music”.
Muzycy na swój sukces pracowali przez 4 lata, w maju wyjdzie ich debiutancka płyta. \"Siedzę w domu, mam pisać pracę i nie mogę się skupić, bo cały czas słucham \"King of the disco”! Zamiast pisać, to głosuję na Was po raz setny chyba! Takiej sytuacji nie miałam nawet z \"Purple rain” Prince\'a!”. \"Czekam na jakiś koncert w Poznaniu i płytę! Zakochałam się w Waszym zespole!”. \"Kiedy gracie we Wrocławiu??? Błagam o informację! Wasza muzyka jest tym, czego od 21 lat potrzebuję!!!”. takich komentarzy na oficjalnym profilu zespołu Rotten Bark na portalu facebook nie brakuje. Młodzi ludzie oszaleli na punkcie kapeli i ich hitu \"King of the disco” po występie w nowym show telewizji Polsat \"Must be the music”. Zanim jednak pokazali się w niedzielny wieczór przed wielomilionową publicznością, to przez kilka dobrych lat pracowali na swój sukces. Początek – Muzyką zajmuję się od wielu lat. Wcześniej grałem w zespole heavymetalowym, jednak w 2006 roku założyłem Rotten Bark jako odskocznię od ciężkiego grania – opowiada Adrian Owsianik, gitarzysta i lider kapeli. – Nie wiązałem przyszłości z drugim zespołem, jednak okazało się, że taka forma grania – lżejszego niż metal – bardziej mi odpowiada. W 2007 roku Owsianik odszedł od poprzedniej kapeli i poświęcił się Rotten Bark. – Skład, w jakim teraz gramy, ukształtował się tak naprawdę w 2008 roku, po tym okresie zmienił nam się perkusista – wspomina lider Rotten Bark. – Myślę, że wniosłem do zespołu trochę lekkości, już wtedy chłopaki grali dość skocznie, jednak uważam, że mój wokal i spojrzenie na muzykę ożywiły jeszcze naszą twórczość – ocenia Kamil Malczyk, wokalista. – Gramy pop-punk, to brzmienie dość zapomniane w Polsce, a usłyszałem je pierwszy raz, jak byłem nastolatkiem, około 1993 roku. Wtedy popularne były takie kapele jak Green Day czy Offspring. A my nawiązujemy do takiego stylu – wyjaśnia Adrian Owsianik. – Ta muzyka jest o wiele prostsza do grania niż heavy metal. Najpierw Adrian pisze muzykę, potem Kamil układa pod to tekst. – Piszę przede wszystkim o uczuciach, o relacjach damsko-męskich. Większość tekstów jest oparta na moich własnych doświadczeniach, myślę, że moje byłe dziewczyny znajdą tutaj coś o sobie – śmieje się Kamil. Wokalista do niedawna mieszkał w Lublinie, skąd pochodzi, ale jesienią przeniósł się do Warszawy. – Pojechałem tam za dziewczyną – wyjaśnia krótko. Must be the Music – W sylwestra kolega pokazał mi reklamę tego show, postanowiliśmy spróbować swoich sił – wspomina Adrian Owsianik. – Przeszliśmy pierwszy casting i zaproszono nas na eliminacje w Warszawie. Kamil nie wspomina za dobrze samego początku. – Byłem nastawiony dość negatywnie, wszystko zaczęło się o godzinie 8 rano, a my wystąpiliśmy przed właściwym jury, złożonym z gwiazd dopiero o 23.30 – opowiada Kamil Malczyk. – Byliśmy bardzo zmęczeni, na pewno nie pomagało nam też to, że wiele kapel odpadało w czasie, kiedy czekaliśmy na swoją kolej. Rotten Bark postanowili przedstawić siebie, a nie tylko to, że umieją grać na gitarze, czy śpiewać. – Nie chcieliśmy grać coverów, jak robiła to większość, tworzymy swoją muzykę i to tam pokazaliśmy – mówi Kamil. Sukces nr 1 – Najbardziej bałem się oceny pani Eli Zapendowskiej, która jest profesjonalistką, jednak zaskoczyła mnie tak przyjemna ocena – wspomina Kamil. – Adam Sztaba stwierdził, że nasze kompozycje są spójne i wszystko jest na swoim miejscu. To bardzo miłe usłyszeć coś takiego od profesjonalisty – dodaje Adrian. Już w trakcie występu było widać, że Rotten Bark ujął jury swoją żywiołowścią i naturalnym zachowaniem na scenie. Łozo z zespołu Afromental przez cały występ uśmiechał się, na koniec zaczął klaskać, podobnie Adam Sztaba. – Teraz czekamy na werdykt jury, czy zgodzą się na przejście do półfinału – mówi Adrian. – To jednak nie wpłynie na wydanie naszej płyty, co powinno udać się na początku maja – dodaje. Materiał z albumu \"Stock in here” powstał w drugiej połowie ubiegłego roku w prywatnym studio zespołu w Wereszczynie. – To także moje miejsce pracy, nagrywają u nas zespoły z całej Polski, z Poznania, Łomży czy Płocka – opowiada Adrian. Płyta czeka gotowa na wydanie od listopada. Zespół kończy właśnie rozmowy z firmą, która będzie dystrybutorem ich debiutu. Już teraz Rotten Bark promuje się w internecie teledyskiem do utworu \"King of the disco”. – To nasz czwarty klip, trzy poprzednie, chociaż nagrane, to z różnych powodów nie ujrzały światła dziennego – mówi Kamil. Płyta zawierająca 11 piosenek po angielsku powinna być na półkach sklepowych za kilka tygodni. W maju zespół zagra koncerty na świętach studenckich w kilku częściach Polski, m.in. w Chełmie i Krakowie. W najbliższy weekend Rotten Bark w Lublinie będzie kręcił swój drugi oficjalny klip. Gdzie będzie można spotkać muzyków. – Teledysk powstanie na ulicach – zapowiada gitarzysta. – Chcemy pokazać, że Lublin ma nie tylko piękna starówkę.

Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama