Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Ruszył proces Kaczyński - Palikot. Za polityków walczyły prawniczki

Janusz Palikot zasłania się immunitetem i uważa, że nie może być sądzony za to co powiedział o Jarosławie Kaczyńskim. A gdyby doszło do procesu chce przesłuchania Szymona Majewskiego, w którego programie padły niektóre wypowiedzi.
W środę, na pierwszą rozprawę przed Sądem Okręgowym w Lublinie, nie przyszedł żaden z polityków. Reprezentowały ich prawniczki: Kaczyńskiego - Anna Augustyniak, Palikota - Marzena Kucharska – Derwisz. Jarosław Kaczyński poczuł się dotknięty wypowiedziami, które Palikot udzielał w wywiadach w programach telewizyjnych i wywiadach gazetowych. Polityk z Lublina był wtedy jeszcze posłem. - Immunitet nie może prowadzić do tego, żeby posłowie mogli bezkarnie naruszać dobra osobiste innych osób – przekonywała na sali sądowej mecenas Anna Augustyniak. Za przykład kilkakrotnie podawała to, że Palikot porównywał osobowość Jarosława Kaczyńśkiego do Stalina i Hitlera. Według prawników Palikota, droga sądowa w tej sprawie jest niedopuszczalna, bo Palikot działał w ramach mandatu poselskiego i chroni go immunitet. - Bardzo trudno jest oddzielić wypowiedź posła wiązaną z jego działalnością poselską od tych niezwiązanych – przyznała mecenas Marzena Kucharska – Derwisz. Właśnie to czy Palikota chroni immunitet i nie może być przez to sądzony będzie musiał na początek rozstrzygnąć lubelski sąd. Zanim to zrobi zwróci się do stacji telewizyjnych o nagrania programów, podczas których padły kontrowersyjne wypowiedzi.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama