Sąd w Lublinie: Nie oddamy Białorusina reżimowi
Lubelski sąd odmówił wydania Aleksandra K., przedsiębiorcy z Białorusi tamtejszemu reżimowi. Przedsiębiorca, który uważa, że ściganie go jest zemstą za działalność opozycyjną ojca, nie mógłby w swoim kraju liczyć na rzetelny proces.
- 03.05.2011 20:17
– Sąd, poza aspektem prawno-karnym, badał czy na Białorusi przestrzegane są prawa człowieka – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie. – Doszedł do wniosku, że to, w jaki sposób przeprowadza się tam proces w tej sprawie, wskazuje na stronniczość tamtego wymiaru sprawiedliwości. Decyzje, które podejmowali wobec Aleksandra K. nie zawierają ani dowodów ani motywów.
– To już trzecie orzeczenie w tej sprawie: za pierwszy razem sąd nie zgodził się na ekstradycję, za drugim na nią przystał – mówi mecenas Andrzej Latoch, adwokat Białorusina. – Te orzeczenia były uchylane. Cieszę się, że za trzecim razem sąd uwzględnił argumenty obrony i nie przystał na wydanie przedsiębiorcy stronie białoruskiej.
Sprawa dotycząca ekstradycji Aleksandra K. na Białoruś ciągnie się od początku 2007 roku i jest jedną z najdłuższych tego typu w kraju. Białorusini podejrzewają go o machlojki na granicy: miał na podstawie sfałszowanych dokumentów przewozić przez granicę polsko-białoruską towary nie płacąc za to cła i podatków.
Według ich wyliczeń, powinien zapłacić 23 mln rubli białoruskich cła i podatków. W 2006 roku wystali za nim list gończy i wystąpili o jego ekstradycję. Aleksander K. robi teraz interesy w Polsce. To czy dojdzie do ekstradycji zależy od lubelskiego sądu. Sprawa trafiła do naszego wymiaru sprawiedliwości, bo Aleksander K. po wyjeździe z Białorusi mieszkał w Białej Podlaskiej.
Historia biznesmena znalazła się na stronie internetowej stowarzyszenia Inicjatywa Wolna Białoruś, które walczy o przestrzeganie praw człowieka na Białorusi. Aleksander K. nie przyznawał się do kryminalnych zarzutów i akcentował w sądzie, że ściganie go może mieć podłoże polityczne: jego ojca spotkały na Białorusi represje po tym jak w 2004 roku był przewodniczącym komisji wyborczej w Brześciu i odmówił podpisania protokołów wyborczych. Sam Aleksander K. wspierał finansowo białoruską opozycję.
W lubelskim sądzie zeznawali świadkowie, którzy to potwierdzali. Inni opowiadali jak działa białoruski wymiar sprawiedliwości. Raporty o sytuacji na Białorusi przedstawiła Helsińska Fundacja Praw Człowieka i Amnesty International.
Lubelski sąd sprzeciwił się wydaniu Białorusina. Uznał, że w jego ojczyźnie nie jest przestrzegana Europejska Konwencja o Ochronie Prawa Człowieka, która gwarantuje prawo do rzetelnego procesu. Nie ma tam niezawisłego sądownictwa, które ulega wpływom politycznym. Procesy często prowadzone są za drzwiami zamkniętymi, zwłaszcza w sprawach politycznych. Fatalne warunki panują też w więzieniach.
Orzeczenie nie jest prawomocne.
Reklama
Komentarze