Janek Taraszkiewicz: Lublin pnie się w górę
W tym roku jedną z ESK jest Turku – miasto na południu Finlandii, trzy razy mniejsze od Lublina. W 2013 będą to słowackie Koszyce. Nie jest więc najważniejsza ilość wydarzeń kulturalnych czy wielkość miasta.
- 17.05.2011 20:00
Istotne jest to, że od kilku lat nieustająco pniemy się w górę na kulturalnej mapie Polski i Europy. Osiągnęliśmy już całkiem sporo. Przypomnę, że jeszcze cztery lata temu w Lublinie nie było żadnego znaczącego festiwalu muzycznego. Teraz jest ich już kilka, a miejsc na nowe inicjatywy nie powinno zabraknąć. Jesteśmy także coraz lepiej postrzegani przez krajowych i zagranicznych partnerów związanych z kulturą.
Na tle innych miast wyróżniamy się wielokulturową tradycją, otwartością, ambicją i brakiem kompleksów. Myślę, że lublinianie doceniają niepowtarzalny klimat oraz swoisty komfort życia, nieosiągalny w metropoliach. Szczególnie widać to w przypadku artystów – nie dość, że większość z nich stąd nie wyjeżdża, to na dodatek mamy przecież kilku cennych twórców spoza miasta, którzy postanowili tu osiąść.
Niemniej rozumiem sceptyków, patrzących na ESK 2016 poprzez pryzmat zacofania naszego regionu w infrastrukturze i rynku pracy. Myślę jednak, że wygrana Lublina to właśnie szansa na rozwój, w zakresie kultury - to oczywiste, ale również w innych sektorach takich jak handel, usługi czy turystyka. Do tego znacząco zmieniłby się nasz wizerunek, również stereotyp \"Polski B”, w której nie musielibyśmy już dłużej mieszkać.
Reklama













Komentarze