Rozmowa z Marcinem Wrońskim, pisarzem
• Pięknie pan to wymyślił: Bolesław Lesman, Stanisław Młodożeniec… Ci poeci faktycznie mieszkali w Zamościu w 1926 roku?
- Musiałem skondensować pewne fakty w mojej powieści, ale w 1926 roku Bolesław Lesman, znany szerzej pod literackim pseudonimem Leśmian rzeczywiście – z wielką zresztą niechęcią – mieszkał w Zamościu. Stanisław Młodożeniec zdążył już z Zamościa wyjechać, ponieważ otrzymał atrakcyjną pracę w szkole w Warszawie.
• To tak, jak w \"Kwestji krwi”.
- Tak, z tym że w moim kryminale Młodożeniec dopiero przymierza się do wyjazdu. Również włamanie do kancelarii Leśmiana miało miejsce nieco później niż w powieści, ale to wciąż ta sama epoka. I charakterystyczne dla ówczesnego Zamościa nagromadzenie słynnych postaci. Jedna z nich to Leon Przygoda – dzięki \"Vabankowi” najsłynniejszy policjant II RP, który kierował komendą powiatową policji w Zamościu.
• Wróćmy do Leśmiana, który odgrywa w \"Kwestji krwi” niebagatelną rolę.
- Inaczej być nie mogło. To jedna z najbardziej charakterystycznych postaci tamtych czasów, również za sprawą plotek obyczajowych. Bolesław Leśmian mieszkał w samym centrum Zamościa z żoną i córką, ale ich małżeństwo było fikcją. A poeta, którego wiersze skrzą się erotyzmem, w życiu także nie stronił od romansów i można sobie wyobrazić, że na ulicy rozglądał się za ładnymi dziewczynami.
• I jedna z takich ładnych, młodych dziewczyn w pana książce przepada bez wieści. Mamy więc dziewczynę, tajemnicze zaginięcie, miłość, zazdrość, zbrodnię… Prawdziwy romans.
- I to przedwojenny! Zgodnie z moim zamierzeniem powieść miała mieć podtytuł \"romans kryminalny”. W końcu nie wszedł on do powieści, ale gdy wpisuję dedykację, to zawsze z takim dopiskiem. \"Kwestja krwi” to kryminał i pastisz romansu zarazem. Czytelnicy na spotkaniach często mi mówią, że ta powieść jest zupełnie inna niż poprzednie. Bardzo mnie to cieszy, bo w każdej powieści z mojego retrokryminalnego cyklu o komisarzu Maciejewskim stawiam sobie inne zadanie pisarskie, świadomie tworzę inny nastrój i w różnych powieściach odwołuję się do różnej stylistyki. Nie lubię pisać kilka razy tej samej książki.
• A dlaczego tym razem Zamość, a nie Lublin?
- Maciejewski rozpoczął swoją służbę w Zamościu, o czym pisałem już w pierwszym kryminale, niedawno wznowionym \"Morderstwie pod cenzurą”. Było więc dla mnie oczywiste, że wcześniej czy później napiszę o Zamościu, niezwykle interesującym, bo pełnym kontrastów mieście. Z jednej strony piękne Stare Miasto, z drugiej brzydkie Nowe Miasto. Unikalna architektura i prowincjonalna mentalność ludzi. To ciekawe kontrasty na których zbudowałem wiele kryminalnych scen w książce. I wreszcie - lubię Zamość, ogromnie mi się to miasto podoba, choć ma wiele wad.
• A kto z Zamościa pomagał panu przy zbieraniu dokumentacji do książki?
- Najbardziej redaktor Adam Jaworski z \"Kroniki Tygodnia”. Był moim przewodnikiem po różnych miejscach, detalach, knajpach. Skontaktował mnie np. z dyr. Piotrem Stopą, który pokazał mi szkołę muzyczną – przedwojenną komendę policji.
• A kto był pana przewodnikiem po historii Zamościa?
- Książki. Poza Encyklopedią miasta Zamościa Andrzeja Kędziory, korzystałem z prac nieżyjącego już niestety Krzysztofa Czubary. A poza tym całymi dniami snułem się po ulicach Zamościa i oddychałem tamtejszym powietrzem.
• Czuje się pan już trochę \"zamojski”?
- Odrobinę i wyłącznie jako samozwańczy ambasador tego miasta na poletku kryminalnym. Ambasador na jedną ósmą etatu, bo przecież kojarzony jestem przede wszystkim z Lublinem. Zamość zresztą na literackiej mapie Polski jako miejsce akcji miał zresztą więcej szczęścia niż Lublin, którego przede mną nikt nazbyt wytrwale nie opisywał. A Zamość to i subtelna proza Piotra Szewca, i ciekawostka – wydany w 2010 roku kryminał \"Fun Club” pióra niedawno wybranego prezydenta Andrzeja Wnuka. Ja będę w najlepszym razie trzeci z kolei, o ile nikogo nie pominąłem.
• Jak Zamość przyjął \"Kwestję krwi”?
- Tego jeszcze nie wiem, bo właśnie wybieram się do Zamościa. Spotkam się tam z czytelnikami i myślę, że podobnie jak w naszej rozmowie temat miasta i jego obrazu będzie bardziej gorący niż sam kryminał.
• Trudniej było panu pisać o Zamościu niż o Lublinie? Wszak jest pan z Lublina.
- W tym sensie było mi trudniej. Ale o Lublinie już tyle napisałem w siedmiu powieściach, że mam z tym miastem problem – jak pisać, żeby się nie powtarzać. Żeby to Krakowskie Przedmieście, po którym chodzę niemal codziennie, pokazać jakoś inaczej… Dlatego Zamość był dla mnie wyzwaniem, a równocześnie odpoczynkiem, przyjemnym powiewem świeżości.
• Ale wróci pan do Lublina?
- Wrócę, wrócę… W kolejnej książce o Maciejewskim znów pokażę Lublin lat 30., ale tym razem to będzie kryminał uniwersytecki. Żydowska Jesziwa i Katolicki Uniwersytet Lubelski, a między nimi mroczna tajemnica.
• Będzie trup?
- Trup studenta. Więcej nie powiem, zwłaszcza że dopiero planuję tę powieść i zbieram do niej materiały.
urodził się w 1972 roku. W latach 90. związany z nurtem trzeciego obiegu – publikował m.in. w artzinach \"Lampa i Iskra Boża”, \"Mała Ulicznica”, \"Brytan OD NOWA”. Debiutował zbiorem opowiadań \"Udo Pani Nocy” (1992), wydał też mikropowieść pijacko-przygodową \"Obsesyjny motyw babiego lata” (1994). Popularność i sympatię czytelników przyniosła mu seria kryminałów retro o komisarzu Maciejewskim: \"Morderstwo pod cenzurą” (wyd. 2007, książka nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru w 2008) \"Kino Venus” (wyd. 2008, książka zgłoszona do Paszportu \"Polityki” w 2008 i nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru w 2009), \"A na imię jej będzie Aniela” (wyd. 2011 r. nominowana do Nagrody Wielkiego Kalibru w 2012), \"Skrzydlata trumna” (wyd. 2012, Nagroda Wielkiego Kalibru Czytelników 2013), \"Pogrom w przyszły wtorek” (wyd. 2013 r. Nagroda Wielkiego Kalibru, Nagroda Wielkiego Kalibru Czytelników oraz nagroda na festiwalu Kryminalna Piła w 2014), \"Haiti” (wyd. 2014 r.).
Podczas uroczystej premiery \"Skrzydlatej trumny” otrzymał Medal Prezydenta Miasta Lublina. Za tę samą książkę w 2013 przyznano autorowi Nagrodę Artystyczną Miasta Lublina za rok 2012.
Reklama
Zamojski Maciejewski. Rozmowa z Marcinem Wrońskim
Zamość jest niezwykle interesującym, bo pełnym kontrastów miastem. Z jednej strony piękne Stare Miasto, z drugiej brzydkie Nowe Miasto. Unikalna architektura i prowincjonalna mentalność ludzi. To ciekawe kontrasty, na których zbudowałem wiele kryminalnych scen w książce. I wreszcie - lubię Zamość, ogromnie mi się to miasto podoba, choć ma wiele wad
- 23.12.2014 14:28

Data dodania:
23.12.2014 14:28
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama

Komentarze