- Dziś doświadczyliśmy alertu dotyczącego zagrożenia z powietrza. System alarmowy zadziałał prawidłowo. Co więcej, ponieważ alert został ogłoszony w środku dnia, konieczne było działanie ze strony miejskich instytucji, głównie licznych szkół, gdzie znajdowały się tysiące uczennic, uczniów, nauczycielek, nauczycieli i pracowników. Od dłuższego czasu przygotowywane były procedury i plany działania w takiej sytuacji. Gdy dziś zaistniała, zadziałały. Bardzo dziękuję za sprawność i odpowiedzialność w działaniu - napisał prezydent Żuk.
17 września, przed godziną 12.00, mieszkańcy województw lubelskiego i podkarpackiego otrzymali alert RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Jeden z rosyjskich dronów uderzył około czterech kilometrów od przejścia granicznego Dorohusk-Jagodzin.
Dzieci płakały
Uczniów w szkołach na Lubelszczyźnie próbowano ewakuować na korytarze z dala od okien, grupowano ich w szatniach, piwnicach, salach gimnastycznych, podziemnych garażach. W niektórych podstawówkach i liceach nie reagowano jednak w ogóle.
- Nauczyciel poprosił o przesunięcie ławek pod ścianę i kontynuowanie lekcji matematyki - opowiada uczeń jednego z renomowanych liceum w Lublinie.
Padają słowa o panice.
- Sprowadziliśmy dzieci do szatni. Duża cześć z nich miała strach lub łzy w oczach - mówi nauczycielka jednej z lubelskich szkół podstawowych.
Uczniowie szkół na Czubach ukryli się w garażu SPA Orkana. Uczniowie szkół na LSM-ie zaś w garażu Leclerca.
- Procedury? Jakie procedury? Działaliśmy po omacku - złości się nauczyciel jednego z lubelskich liceów.
Są też jednak pozytywne opinie.
- Obawa jakaś była, wiadomo. Ale skryliśmy się z dala od okien i spokojnie czekaliśmy na odwołanie alarmu - relacjonuje uczeń ósmej klasy popularnej podstawówki w Lublinie.


Komentarze