Reklama
Wypadek w Rożdżałowie: Dwie ofiary młodego kierowcy
Mieszkańcy Rożdżałowa opłakują 13-letniego Piotra i 14-letnią Karolinę. Oboje zginęli w wypadku samochodowym spowodowanym przez ich starszego kolegę. – Chłopak jechał bardzo szybko – mówią świadkowie.
- 03.08.2011 20:44
19-letniemu Piotrowi G. mazdę kupił dziadek. Chłopak miał prawo jazdy od 7 stycznia tego roku. We wtorek, jak zwykle młodzi mieszkańcy Rożdżałowa spędzali czas na szkolnym boisku. Po meczu Piotr G. zabrał z boiska swojego 13-letniego kolegę Piotra I., żeby podwieźć go do domu. Mieszkańcy mówią, że podobno miał z nimi jechać jeszcze jeden chłopak, ale w ostatniej chwili zrezygnował.
Na drodze biegnącej przez wieś w stronę Łopiennika kierowca mazdy chciał wyprzedzić volkswagena. Trzej mężczyźni, którzy nim jechali, są świadkami tragicznego zdarzenia.
– Wracali samochodem z pracy – relacjonuje Tomasz Błaziak, szef chełmskiej drogówki.
– Zwrócili uwagę, że mazda jechała bardzo szybko. Na ich oczach Piotr G. stracił panowanie nad kierownicą, jego auto zjechało najpierw na lewe, a następnie na prawe pobocze, obróciło się i zaczęło koziołkować. Nieopodal, przy szosie, stała z rowerem 14-letnia Karolina F. Dziewczyna zginęła na miejscu.
Koziołkujący samochód zatrzymał się dopiero na przydrożnym drzewie.
– Tego wieczora byliśmy na podwórku – mówi Sylwia Godziszewska, mieszkanka Rożdżałowa. – Nagle usłyszeliśmy pisk opon i huk.
– Kamil, mój chłopak, wybiegł na szosę, aby sprawdzić, co się stało. Ktoś wołał, aby wezwać pogotowie. Widziałam, jak Kamil próbował najpierw otworzyć drzwi samochodu od strony pasażera. Nie udało mu się. Ustąpiły za to drzwi z drugiej strony. Nieprzytomny kierowca charczał, więc odchylił mu do tyłu głowę. Obok samochodu leżeli Karolinka i Piotruś – opowiada Godziszewska.
– Kierowcy życie uratowały pasy bezpieczeństwa – mówi Błaziak. – Młodziutki pasażer ich nie zapiął. W chwili zderzenia z drzewem wypadł z samochodu.
Ratownicy z pogotowia na zmianę ze strażakami usiłowali reanimować 13-latka. Bez rezultatu. Przytomność odzyskał kierowca. Policjanci mogli sprawdzić, czy Piotr G. był trzeźwy. Był. Chłopak z niewielkimi ranami na przedramionach i głowie został przewieziony do szpitala.
W środę przez cały dzień mieszkańcy Rożdżałowa przychodzili na miejsce wypadku, zapalali kolejne znicze.
– Karolinka była córeczką naszej sąsiadki – mówi Ewa Wojas, jedna z mieszkanek wsi. – Ładna i bardzo pracowita. Zajmowała się młodszym rodzeństwem, pomagała matce w domu. Mnie też pomagała. Jakże mi szkoda tych niewinnych dzieciaków...
Reklama













Komentarze