Oskarżony o zjedzenie psiej karmy ranił kolegę nożem
\"Zjadłeś karmę dla psa i będziesz szczekał jak Kajtek” – wytknął w żartach Henryk z Lublina swemu znajomemu. Ale temu nie było do śmiechu. Zaczął wymachiwać nożem. Trafił go w rękę. Prokuratura objęła sprawę ściganiem z urzędu.
- 19.08.2011 12:12
Wczoraj w prokuraturze Stanisław żałował swojej reakcji. Obiecywał, że swego kolegę przeprosi. Dobrowolnie poddał się karze. Za zranienie kolegi chce zostać skazany na 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata. Prokuratura zajście zakwalifikowała jako zwykłe naruszenie nietykalności.
Gdy policjanci przed dwoma dniami pojechali do mieszkania Stanisława wydawało się, że skończy się na poważniejszych paragrafach. Zakrwawionego mężczyznę zabrała do szpitala karetka pogotowia, Stanisław został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu. Policja na miejscu zabezpieczyła nóż, przeprowadziła dokładnie oględziny.
Okazało się jednak, że rana Henryka nie jest groźna. Mężczyzna szybko wyszedł ze szpitala. Gdy wytrzeźwiał, został przesłuchany w prokuraturze. Opowiadał, że pił u znajomego alkohol. Potem chciał dać psu jeść. Gdzieś zapodziała się puszka z karmą. Zażartował, że karmę zjadł Stanisław.
Ten się jednak na żarcie nie poznał. Chwycił za nóż. Trafił Henryka w biceps. Rana miała kilka centymetrów. Henryk wybiegł z mieszkania. Ktoś, kto go zobaczył, wezwał pogotowie ratunkowe.
Henryk podczas przesłuchania twierdził również, że do swego znajomego żadnych pretensji nie ma.
Naruszenie nietykalności cielesnej ścigane jest z oskarżenia prywatnego.
- W tym przypadku zdecydowaliśmy się objąć czyn ściganiem z urzędu – mówi Dorota Kawa, prokurator rejonowy w Lublinie.
Reklama
Komentarze